- Niall, czy na prawdę muszę tam iść z Tobą? Ty się będziesz migdalił z Zaynem, a ja co mam robić w tym czasie? Nie chcę.
Tupnąłem nogą, patrząc na przyjaciela. A przynajmniej tak mi się wydawało. To było tak cholernie frustrujące, że czasami zastanawiałem się, dlaczego Niall jeszcze się ze mną przyjaźni.
- Louis, proszę Cię...
Zaczął blondyn ale pokręciłem gwałtownie głową. On chyba zwariował, że z nim pójdę w to miejsce. Przecież to jak nic miejsce śmierci dla mnie. Pewna trumna. I to dosłownie.
- Niall, na prawdę nie chcę. A jeśli Zayn mnie nie polubi? No wiesz, nie jestem jak wy. Z reguły nikt mnie przez to nie lubi. Sam dobrze o tym wiesz. Jeszcze się posprzeczacie o to czy coś. Wiem, jaki jesteś i wiem, że mnie bronisz. Nie chcę stać Ci na drodze związku z Zaynem. No i nie będę mógł tam nic zrobić. I jest tam błoto. Czyli jest ślisko. Nie chcę wyglądać jak ofiara losu. No i jest niebezpiecznie, mama nie chciałaby odbierać mnie z izby przyjęć.
Powiedziałem, chociaż wiedziałem, że jestem na straconej pozycji. Moje argumenty nic nie zdziałają jeśli chodzi o Niallera. To był uparty, irlandzki leprechaun, którego kochał jak brata, ale nie raz doprowadzał go po prostu do szaleństwa swoim oślim uporem.
- Louis, Zayn na prawdę chce Cię poznać! I wie, że... no wiesz. Nie przeszkadza mu to. Proszę, to ważne zawody, zależy mi, żebyś był tam ze mną, zwariuję tam bez ciebie! Musisz iść ze mną, błagam...
Westchnąłem cicho, zrezygnowany. Podniosłem się się z materaca i wymacałem na biurku okulary.
- Żeby było jasne, nienawidzę Cię.
Warknąłem cicho, wsuwając na nos czarne okulary przeciwsłoneczne i obciągnąłem koszulkę bardziej w dół. Złapałem się kurczowo jego ramienia i powoli wyszliśmy z pokoju. Na prawdę nie byłem przekonany do tego, żeby iść na jakieś zawody motocrossowe, nawet jeśli miałbym przez to poznać chłopaka swojego najlepszego przyjaciela. Jak bardzo dziwnie to brzmi?
- Dalej nie podoba mi się ten pomysł.
Mruknąłem, idąc tak jak kierował mną Nialler.
- Uważaj, krawężnik.
Odpowiedział cicho blondyn, kompletnie ignorując moją wcześniejszą wypowiedź. Warknąłem pod nosem i uważniej stawiałem stopy, aby się gdzieś nie przewrócić.
- Jasne, zaprowadź mnie do lasu, oczywiście, czemu by nie.
Zdenerwowałem się po chwili, kiedy moja stopa zahaczyła o wystający konar jakiegoś drzewa. Niall złapał mnie mocniej za ramię i mrucząc coś niewyraźnie pod nosem ruszył dalej. Znów warknąłem pod nosem, niezadowolony z tego, gdzie chłopak mnie zaprowadził. Na prawdę uważałem, że nie jestem mu tu potrzebny. Przecież to duży chłopiec. Poradzi sobie, prawda? No właśnie, na cholerę mu tutaj taka przybłęda, jak ja? Na prawdę nie mógł poznać mnie z Zaynem gdzieś na mieście? W jakiejś przyjemnej knajpce, pizzerii albo nawet w domu? Nie obraziłbym się.
W tle słyszałem jakiegoś komentatora, który ogłaszał jedno z końcowych okrążeń zawodników, wiwatujący tłum i odgłosy wielu, na prawdę wielu silników. A więc byliśmy już niedaleko. Jak też się spodziewałem, moje ulubione trampki po chwili spotkały się ze świeżym błotem a ja zrobiłem piękną ślizgawkę na sam tyłek. Kiedy usłyszałem śmiech Niallera myślałem, że za chwilkę go zatłukę. Warknąłem gardłowo, czując lepką maź na moich pośladkach. To takie upokarzające!
- Niall do cholery! Miałeś mnie pilnować!
Po omacku złapałem jego dłoń i podniosłem się, otrzepując spodnie z błota.
- Nienawidzę Cię.
Powtórzyłem już drugi raz tego dnia. Niall tylko prychnął pod nosem, wciąż rozbawiony tą sytuacją. Rozmasowałem obolałe pośladki i ponownie złapałem ramienia przyjaciela, tym razem zaciskając na nim obie dłonie, aby zminimalizować prawdopodobieństwo kolejnego upadku. No i może też , żeby odrobinkę go zabolało. Nie miałem jednak takiej siły, żeby faktycznie zrobić mu tym krzywdę, ale chyba zrozumiał, jak bardzo zły na niego jestem.
- Tam jest Zayn!
Ucieszył się blondyn. Uśmiechnąłem się mimowolnie, słysząc namacalny entuzjazm w jego głosie, wtedy irlandzki akcent ujawniał się jeszcze bardziej.
- Są tu jakieś krzesełka?
- Tak, już cię sadzam.
Mruknął i pomógł mi usiąść na jednym z ustawionych krzesełek, a sam podszedł do barierki. Słyszałem tę radość w jego głosie, kiedy speaker oznajmił, że Zayn zdobywa pierwsze miejsce i ogłaszają go mistrzem regionu.
- Chodź , muszę mu pogratulować!
Jego palce zacisnęły się wokół mojej dłoni. Ostrożnie wstałem i ruszyłem za nim, uśmiechając się delikatnie. Po chwili zatrzymał się, słyszałem dokładnie warkot silników, a także odgłos przypominający buziaka. Skrzywiłem się mimowolnie i potargałem swoje kasztanowe włosy. Po chwili usłyszałem cichy śmiech, który nie należał do Niallera. Okręciłem głowę, patrząc gdzieś przed siebie.
- Trochę bardziej w lewo.
Powiedział cicho Niall, a ja zarumieniony pokierowałem oczkami w stronę, w którą wskazał mi przyjaciel.
- Przepraszam.
Mruknąłem, na co Zayn chyba machnął ręką.
- Nie przejmuj się, rozumiem. Jestem Zayn, miło mi Cię w końcu poznać.
Powiedział z nutką wesołości w głosie chłopak. Uścisnąłem mu lekko dłoń i pohamowałem w sobie potrzebę zbadania jego twarzy, wcisnąłem dłonie w kieszenie.
- Zayn, czy... Lou mógłby sprawdzić twoją twarz palcami? No wiesz, nie może Cię zobaczyć.
- Niall nie musi...
Zacząłem, nieco tym wszystkim skołowany, ale przerwał mi wesoły głos Zayna.
- Nie krępuj się.
Poczułem jak przybliża się nieco do mnie, a Niall kieruje moimi dłońmi. Po chwili opuszki palców zaczęły badać fakturę skóry mężczyzny, delikatnie błądząc po jego kościach policzkowych. Wyczułem delikatny zarost, przemknąłem dwoma palcami po jego pełnych wargach, przesunąłem nimi na nos. Zbadałem powieki, brwi, czoło, ostatni raz przemknąłem po kościach policzkowych i cofnąłem ręce.
- Dzięki.
Szepnąłem cicho, znów wbijając je w kieszenie i spuściłem nieco główkę. Po chwili usłyszałem zbliżający się warkot silnika i jak Nialler gwałtownie odciąga mnie w bok. Zachwiałem się, kurczowo łapiąc czegoś, co okazało się wysuniętym w geście pomocy ramieniem Zayna i cudem nie wylądowałem drugi raz tego dnia na miękkim błotku.
- Dziękuję.
Powtórzyłem cicho, łapiąc na powrót równowagę. Niall ustawił mnie tak, żebym stał przodem do dwójki zawodników.
- Hej, nic ci nie jest?
Zapytał lekko zachrypnięty głos, na co zamarłem - dosłownie. Moje serduszko podskoczyło by za chwilę przestać bić na kilka sekund.
- N-nie... Nic...
Powiedziałem cicho, jąkając się i mógłbym przysiąc, że Niall w tym momencie się wyszczerzył, a na moje policzki wpłynął przez to dorodny rumieniec. Niall zawsze mówił że słodko wyglądam z rumieńcami, ale nie wiedziałem jak wyglądają. Mogłem mu tylko ufać, że faktycznie tak jest, chociaż wątpiłem, bym mógł wyglądać słodko kiedykolwiek.
|TWIF|
Ten dzień był ważny. Sam fakt, że zakwalifikowałem się do mistrzostw regionu był zdumiewający. Wziąłem rano prysznic i ubrany w swój biało-czerwony kombinezon uśmiechnąłem się sam do siebie.
- Harry...
Usłyszałem za sobą głos mamy. Spojrzałem na nią i uśmiechnąłem pogodnie.
- Tak?
- Uważaj na siebie, proszę Cię.
Powiedziała cicho i przytuliła mnie do siebie. Objąłem ją ramionami i pocałowałem w głowę. Wiedziałem, że się o mnie martwi, ale nie miała przecież o co. Dobrze jeździłem, wiedziałem, że zdrowie jest najważniejsze i nie mogę przesadzić.
-Obiecuję, mamusiu.
Szepnąłem i odsunąłem ją od siebie. Pocałowałem czule w policzek i wyszedłem z domu, obracając przy tym w dłoniach kask. Odłożyłem go na kierownicę i założyłem opaskę na loki. Teraz wyglądałem jak pudel, ale lubiłem moje włosy, nie miałem zamiaru ich ścinać. Odrzuciłem głowę do tyłu i wsunąłem na nią kask. Spojrzałem na mamę w drzwiach. Robin stanął za nią i uśmiechnął się pogodnie. Wsiadłem na motor i odpaliłem silnik.
- Trzymajcie kciuki!
Krzyknąłem w ich stronę i zasłaniając buzię przeciwsłoneczną maską, ruszyłem z podjazdu, warcząc silnikiem by szybciej się rozgrzał. Nim się nie obejrzałem a byłem już na miejscu.
- Siema Hazz!
Powiedział wesoło Zayn, klepiąc mnie w bark. Uśmiechnąłem się promiennie, zdejmując kask i poprawiając opaskę.
- No hej.
Przybiłem mu piątkę i oparłem się o motor.
- Dzisiaj przyjdzie Nialler!
Widząc jak się na to rozpromienił, wywróciłem oczami i mimo to uśmiechnąłem. W końcu chciałem, aby Zayn był szczęśliwy i to ja zmusiłem go, by podszedł i do niego zagadał. To moja wina, że byli razem i bardzo się z tego cieszyłem.
- Zayn, on jest na każdych zawodach.
Zauważyłem, spoglądając na jego buzię z lekkim uśmiechem, a także ironią. Faktycznie, co były zawody w Londynie lub okolicach, blondyn zawsze był by wspierać swojego chłopaka. Nie przeszkadzało mi to w zasadzie, lubiłem go.
- Tak, tak, wiem... Ale dzisiaj przyjdzie z Louis'im!
Nie wiedziałem dlaczego się cieszy. Zmarszczyłem brwi i nos, patrząc na niego w nadziei, że sam mi to wyjaśni. On jednak zachowywał się tak, jakbym doskonale siedział kim do diała jest Louis.
- Powiesz mi, kim on jest?
Zapytałem po chwili nieco już zniecierpliwiony. Zayn spojrzał na mnie jak na psychicznego i pokręcił lekko głową na boki.
- Louis to jego przyjaciel. Jest niewidomy.
Na chwilę zamilkłem, przetwarzając w głowie informację, jaką mi przekazał. Jest niewidomy. Niall ma przyjaciela, który nie widzi. Okej, tylko czemu Zayn tak się cieszy?
- A jarasz się tym jak świecznik bo...?
Zapytałem po chwili, patrząc na niego uważnie.
- Bo chciałem go poznać, ale on sie zawsze bał. W sumie nie wiem dlaczego. Niall dużo mi o nim mówił, wydaje się być spoko. No i wiesz, jest taki... prawdziwy. Tak mówi Niall. Nie może ocenić ludzi po wyglądzie, a więc zawsze ma czystą opinię. Tylko po zachowaniu.
Jakiś tam sens w jego słowach był, więc w milczeniu pokiwałem głową i słysząs spikera, że mamy ustawiać się na miejsca, uśmiechnąłem się.
- Pęknięcia opon.
Życzyłem przyjacielowi, uśmiechając się szeroko.
- Złamania kierownicy.
Odgryzł się rozbawiony i ustawiliśmy się obok siebie na polu startowym. Założyłem kask, przyczepiłem swój numer i rozgrzałem silnik, niecierpliwie co chwilę kręcąc gazem. Po chwili huk oznajmił nam start i wszyscy ruszyli przez trasę, która była wyjątkowo trudna. Miała liczne górki, skarpy, skocznie i doły, już nie mówiąc o tym, że po wczorajszym deszczu było cholernie ślisko. Trzymałem się cały czas tyłu Zayna, nie pozwalając się wyprzedzić. Wiedziałem, że nie będę pierwszy, ale bardzo chciałem stanąć na podium, pierwszy raz.
- Zawodnicy jadą ostatnie okrążenie! Na czele Zayn Malik, za nim Harry Styles, Victor Greek i Kasper McCabot!
Oznajmił spiker, chociaż wcale go nie słuchałem. Ważne było, żebyśmy przejechali cało metę. Zagrodziłem Victorowi drogę aby mnie wyprzedzić i nie martwiąc się o to, że zarył w błoto i jednocześnie odpadł z gry, przyspieszyłem. Ostatni skok i byłem na prostej. Zayn już zatrzymywał się jako pierwszy. Przyspieszyłem i... tak! Udało się!
Przybiłem sobie piątkę z Zaynem, szczerząc się.
- Następnym razem ty będziesz za mną!
- W twoich snach, pudelku!
Powiedział wesoło i zdjął kask. Sam zrobiłem to samo, zdejmując jednocześnie opaskę. Potrząsnąłem głową, rozrzucając na twarzy loczki, co spowodowało głośny pisk dziewczyn za barierką. Zaśmiałem się lekko i schowałem czarny przedmiot do kieszeni, zsiadając z motoru. Przeszliśmy na podnium, gdzie otrzymaliśmy puchary i ze srebrnym , nieco mniejszym od Zayna ruszyłem w stronę swojego sprzętu. Zahaczyłem ucho nagrody na kierownicy i spojrzałem na Malika. Stał z Niallem i tym całym Louis'im. Zagryzłem lekko wargę widząc jak ten bada jego twarz opuszkami palców, co utwierdziło mnie w przekonaniu, że chłopak faktycznie nie jest do końca sprawny. Odpaliłem silnik i podjechałem bliżej, wpadając w mini poślizg. Na szczęście para odciągnęła chłopaka na bok, a ja spojrzałem na niego przerażony.
- Hej, nic ci nie jest?
Zapytałem swoim z reguły zachrypniętym głosem, teraz z nutką strachu. Zsiadłem i podszedłem bliżej, dotykając jego ramienia.
- N-nie... Nic...
Uśmiechnąłem się mimowolnie, widząc jego zakłopotanie. Chyba nie codziennie poznawał nowych ludzi i w zasadzie , nie dziwiło mnie to.
- Jestem Harry, kumpel Zayna.
Przedstawiłem się, wysuwając do niego dłoń. Ten uścisnął ją krótko i widziałem znów, że chciałby zbadać moją buzię, jak zrobił to przed chwilą z Zaynem ale nie ma tyle odwagi. Uśmiechnąłem się pogodnie, kiedy Niall zapytał o to zamiast Louis'ego.
- Oczywiście.
Delikatnie ująłem jego nadgarstki i nakierowałem palce na swoją twarz, przymykając oczy kiedy opuszki zaczęły błądzić po mojej buzi. Podobało mi się to. Kiedy skończył, uśmiechnąłem się wesoło i spojrzałem na jego zarumienione policzki. Tak pięknie wyglądał, kiedy się rumienił! Czułem na sobie znaczące spojrzenie Zayna i Niallera, dlatego przeniosłem na nich wzrok.
- Wiem, że wyglądam niewyjściowo, moglibyście się tak nie gapić?
Zapytałem nieco zirytowany.
- Harry, czy miałbyś coś przeciwko przypilnowaniu Lou? Musimy z Zaynem coś załatwić.
Zapytał słodko Niall, na co wywróciłem oczami. Uśmiechnąłem się jednak i złapałem delikatnie ramie Louis'ego aby wiedział, że nie jest sam.
- Ohh tak, ja już wiem, co wy będziecie załatwiać. Idźcie. Chodź Lou, podjedziemy coś zjeść. Zgłodniałem.
Uśmiechnąłem się, a widząc zagubienie na twarzy nowego kolegi, pomogłem mu usiąść na motorze, siadając przed nim.
- Złap się mnie mocno, dobrze?
Po chwili poczułem jego ramiona wokół mojego pasa i - przysięgam - to było najpiękniejsze uczucie na świecie.
- Boję się.
Wyszeptał cicho, chowając buzię w mój kombinezon. A jeszcze nawet nie ruszyliśmy.
- Spokojnie, Lou. To nie jest daleko, a żarcie na tej imprezie jest okropne. czekaj.
Założyłem mu mój kask, aby czuł się bezpieczniej i pogładziłem po dłoni, którą zaciskał na moich żebrach.
- Wszystko będzie okej, zaufaj mi, dobrze?
Poczułem jak kiwa głową więc odpaliłem silnik i spokojnie, bez szaleństw wyjechałem z ośrodka, aby dojechać do baru i zjeść jakiś lunch.
Lou niewidomy! ;O
OdpowiedzUsuńStrasznie mnie to zaciekawiło.
I Ziall *o*
Masz dobry pomysł na to opowiadanie.
Masz go skończyć! Rozumiemy się?! No ja mam nadzieję :3
Czekam na nn..
Możesz mnie informować?
@Zaawsze_Spoko
Pozdrawiam Xx
Nie mam zamiaru przerywać, chcę to skończyć, ale nie wiem czy każdemu spodoba się to zakończenie xx
UsuńOkok. Chyba zacznę czytać ;)
OdpowiedzUsuń