Serdecznie zapraszam do korzystania z funkcji "Zapytaj Postaci" o TU. Kocham Was!

poniedziałek, 18 lutego 2013

Rozdział 02: Twoje bicie serca jest zamaskowane jako moja kołysanka.


          - Co chcesz jeść?
Zapytałem z szerokim uśmiechem, wciąż ściskając w swojej dłoń Louis'ego. Pasowało mi to, podobał mi się sposób, w jaki jego dłoń chowała się w mojej. Wzbudzał we mnie uczucia, jak jeszcze nikt inny do tej pory i chciałem, aby robił to dalej.
- Ummm... A co jest i za ile? Wiesz, mam tylko jakieś 10 funtów przy sobie.
Zapytał, wbijając spojrzenie gdzieś w bok. Uścisnąłem delikatnie jego dłoń, a gdy przekręcił głowę w moją stronę uśmiechnąłem się. Nie przeszkadzało mi, że nie patrzył prosto na mnie, tylko gdzieś w moje ramię, ważne, że widziałem jego tęczówki. Były cudowne, jak morskie fale o poranku.
- Nie martw się ceną. Ja stawiam. Masz do wyboru frytki z kurczakiem lub rybą, same frytki, hot - doga, hamburgera....
Zacząłem wyliczać, cały czas się uśmiechając. Co ten człowiek ze mną wyprawiał? Samą obecnością sprawiał, że się uśmiecham! Louis zagryzł delikatnie wargę.
- Wolałbym zapłacić za siebie.
Powiedział w końcu, na co jęknąłem.
- Louis, ja Cię tu zaciągnąłem więc ja płacę. Powiedz co chcesz zjeść i po sprawie, dobrze?
Poprosiłem cicho, mając na dzieję, że nie będzie się ze mną sprzeczać. Kiedy więc zdecydował, co chce, miałem wrażenie, iż zaraz zatańczę ze szczęścia balet. To nic, że nie potrafię, prawda?
- W takim razie frytki z kurczakiem.
Mruknął cicho. Pokiwałem głową, po czym ogarnąłem się, że mnie nie widzi.
- Może zajmiesz już stolik?
Zapytałem cicho a gdy skinął główką, podprowadziłem go do wolnego miejsca w dalszej części lokalu.                                     Posadziłem na krześle i uśmiechnąłem promiennie.
- Zaraz wrócę.
          Powiedziałem wesoło i ruszyłem w stronę lady. Złożyłem zamówienie i po chwili z tacą na której były dwie pepsi oraz dwa papierowe talerzyki z frytkami i mięsem wróciłem do stolika. Postawiłem przed nim wszystko i uśmiechnąłem się.
- Postawiłem to przed tobą.
- Tak, wiem.
Uśmiechnął się lekko i bez pomyłki wziął jedną frytkę między smukłe palce. Zarumieniłem się lekko zażenowany. No tak, ma wyczulony słuch więc pewnie usłyszał, jak stawiam przed nim to wszystko.
- Przepraszam, ja po prostu... Ohhh to nowość dla mnie i... Powiedz mi, jak zrobię coś źle, dobrze?
Poprosiłem cicho, a kiedy Lou odłożył na bok napoczętą frytkę i spojrzał na mnie - jeeej, po raz pierwszy spojrzał prosto na mnie - uniosłem delikatnie brwi ku górze.
- Harry...
          Zaczął, a ja zadrżałem, na dźwięk mojego imienia w jego ustach. Brzmiało tak, jak zawsze chciałem, aby brzmiało.
- Ja wiem, że nie widzę. Ale przez to wszystkie inne zmysły mam wyczulone. Słyszę dokładnie co się dzieje, słyszę nawet to, że teraz wstrzymujesz oddech.
Uśmiechnął się, na co wypuściłem mimowolnie wstrzymywane powietrze i zarumieniłem się jeszcze bardziej, chowając buzię w dłoniach.
- Na prawdę, nie musisz zachowywać się przy mnie inaczej niż zwykle. Może... Może po prostu odwieź mnie do domu? Nie chcę Ci robić kłopotów.
Na jego słowa gwałtownie podniosłem głowę, a moje oczka zrobiły się dwa razy większe.
- Nie, Louis... Ja... Ummm... Jak dziwnie zabrzmi, kiedy powiem, że chciałbym Cię poznać?
Zapytałem cicho, a kiedy Lou zrobił krótką pauzę i zmarszczył zabawnie brwi, zagryzłem dolną wargę, jak już miałem w zwyczaju.
- Poznać? Nie rozumiem.
Szepnął po chwili, przenosząc spojrzenie gdzieś w bok. Jęknąłem na ten widok, a on od razu wrócił oczkami na mnie, chyba rozumiejąc, że udało mu się za pierwszym razem trafić.
- Normalnie, poznać. Ja... Polubiłem Cię. Zayn mi o tobie wspominał i po prostu... Chciałem Cię poznać. A Niall i Malik już pewnie dawno zajmują się sobą. Więc co? Poświęcisz mi ten jeden dzień? Proszę...
Powiedziałem wręcz błagalnie. Lou widać był zaskoczony tym, że tak bardzo chciałem poznać kogoś takiego jak on. Nie wiedziałem jednak dlaczego.
- Ale... Harry, jest tyle ciekawszych osób ode mnie. Ja tu się nie liczę.
Powiedział cicho, na co w moim serduszku rozlało się dziwne uczucie, jakby potrzeba pokazania mu, że na prawdę się liczy. Zabawne, znam go od godziny i już wzbudza we mnie tak skrajne emocje, jak jeszcze nikt.
- Louis, nie mów tak, okej? Po prostu... Daj mi spędzić ten jeden dzień z Tobą. Proszę.
          Szepnąłem cicho, nie wiedząc nawet, dlaczego tak bardzo mi na tym zależało. Chyba chciałem, aby był szczęśliwy. Chciałem, żeby mnie polubił. Nie chciałem tracić z nim kontaktu.
- Dobrze, jak chcesz. Możemy spędzić ten dzień razem, w sumie, to i tak nie miałbym nic ciekawego do roboty.
Uśmiechnął się delikatnie, co wywołało u mnie uśmiech, jaki jeszcze nigdy nie zawitał na moich wargach.
- Jedzmy.
Szepnąłem cicho, zabierając się za swoje nuggetsy. Lou jedynie skinął główką i zabrał ponownie za swoje jedzenie. Co jakiś czas zerkałem na niego, nie mogąc się powstrzymać.
- Możemy potem pojechać do mnie? Musiałbym się umyć i przebrać.
Poprosiłem cicho, a widząc jak Louis kiwa głową, uśmiechnąłem się delikatnie.
- Dziękuję.
Szepnąłem, na co uniósł brwi, ale już nic nie powiedziałem. W milczeniu skończyliśmy swój posiłek, Lou wyraźnie coś rozważał, a ja nie wtrącałem się w to. Bo w zasadzie po co? Jeśli coś będzie chciał powiedzieć, to powie. Kiedy skończył i wypił do końca pepsi, wstałem i złapałem go za rękę. Ruszyliśmy pomiędzy stolikami i kiedy doszliśmy do mojego ubłoconego motoru, delikatnie wsunąłem mu na głowę kask.
- Pojedziemy teraz do mnie, okej? A potem gdzie będziesz chciał.
          Powiedziałem a kiedy pokiwał głową, pomogłem mu usiąść na Drake'u i sam zasiadłem przed nim. Poczułem jak chłopak tak samo kurczowo łapie się mojej kurtki i uśmiechnąłem lekko.
- Spokojnie, obiecałem, że będę jechał spokojnie i tak będzie, Lou.
Szepnąłem i odpaliłem silnik, ruszając na drogę. Nie minęło 10 minut jak zatrzymaliśmy się pod moim domem. Zsiadłem i pomogłem mu zrobić to samo, zsuwając z jego buzi kask. Znów złapałem go za rękę i pociągnąłem lekko w stronę drzwi. W drugiej dłoni kurczowo ściskałem puchar. Otworzyłem pośpiesznie drzwi i wszedłem do środka. Zamknąłem za nami i uśmiechnąłem szeroko.
- Mamo? Robin?
Po chwili ujrzałem mamę i ojczyma w drzwiach. Wyszczerzyłem ząbki i spojrzałem na nich z radością w oczach.
- To jest Louis. Louis to moja mama i jej mąż.
          Przedstawiłem ich. Lou spojrzał przed siebie, dlatego stanąłem za nim i delikatnie nakierowałem w           odpowiednią stronę. Rodzice chyba wyczuli, że chłopak nie widzi, więc podeszli bliżej i uścisnęli delikatnie jego dłoń.
- Miło nam Cię poznać, Louis.
Powiedziała kobieta, uśmiechając się promiennie, na co sam się uśmiechnąłem.
- Jak Ci poszło, Harry?
Zapytał Robin, a ja podałem im puchar.
- Gratulacje! Mój synek vice-mistrzem regionu...
Powiedziała uśmiechnięta mama, przytulając mnie mocno. Oplotłem ją ramionami, przytuliłem też mężczyznę i wróciłem do Louis'ego.
- Zaczekasz na mnie w pokoju, okej? Ja się szybko ogarnę i pomyślimy, co dalej.
Entuzjastycznie pociągnąłem go w kierunku schodów.
- Uważaj, stopnie.
          Powiedziałem ostrzegawczo i uśmiechnąłem się, kiedy opuścił w skupieniu główkę. Asekurowałem każdy jego krok a gdy dotarliśmy na szczyt, otworzyłem drzwi do swojego królestwa. Podprowadziłem go na łóżko i uśmiechnąłem ponownie. Nie potrafiłem tego nie zrobić.
- Za dziesięć minut wrócę, okej? Jakby coś atakowało się pieszczotami, to Sissi, moja kotka.
Mruknąłem, patrząc na siedzącą na biurku białą kotkę. Pogłaskałem ją po główce, wyjąłem z szafy świeże ubrania i zniknąłem w łazience. Kiedy wróciłem po dziesięciu minutach odświeżony z jeszcze wilgotnymi loczkami, ale już pachnący dezodorantem i żelem pod prysznic , a nie potem, spojrzałem na Lou. Siedział z zamkniętymi oczami i głaskał po główce Sissi. Uśmiechnąłem się i podszedłem bliżej, siadając po jego drugiej stronie.
- Co chcesz teraz robić?
          Zapytałem cicho, zerkając na niego i bawiąc się kilkoma rzemykami zawiązanymi na nadgarstku.
- Możemy... iść do mnie? Jestem trochę zmęczony i oczy mnie już bolą.
Poprosił cicho. Pokiwałem energicznie głową i wstałem, łapiąc chłopaka za dłoń.
- Jasne, nie ma sprawy, rozumiem. W takim razie chodź.
Pociągnąłem go lekko do wyjścia, a widząc że zaczyna nieco wiać, zatrzymałem go przy drzwiach.
- Zaczekaj chwilkę.
Wziąłem swoją granatową bluzę i założyłem na niego. Wyglądał w niej jak mały elf. Rękawy zwisały mu nieco i ogólnie była dla niego za duża, ale wyglądał przeuroczo.
- Zaczyna wiać, a nie chcę znowu jechać motorem.
          Powiedziałem cicho i kiedy pokiwał głową zeszliśmy na dół. W korytarzu założyłem na siebie skórzaną kurtkę.
- Mamo, wychodzimy! Jak co będę pod komórką!
Krzyknąłem w stronę salonu i splatając palce razem z tymi Lou, wyszedłem na ulicę. Faktycznie przez ten krótki czas zdążyło się ochłodzić, ale to była Anglia, nic mnie tu już chyba nie zdziwi.

|TWIF|

          Stanęliśmy w mało zatłoczonym barze. Harry wyraźnie nad czymś myślał, bo się nie odzywał, a ja wciąż czułem się dziwnie skrępowany po jeździe. Bliskość chłopaka działała na mnie w niewyjaśniony sposób i czułem się dobrze. Trochę mnie to przerażało, ale z drugiej strony podobało.
- Co chcesz jeść?
Głos chłopaka wyrwał mnie z zamyślenia, a po plecach przeszedł dreszcz.
- Ummm...
Zacząłem cicho, nie do końca wiedząc ile mam akurat pieniędzy przy sobie, zapomniałem zapytać o to Nialla, kiedy wychodziliśmy. Teraz ta wiedza by się przydała.
- A co jest i za ile? Wiesz, mam tylko jakieś 10 funtów przy sobie.
Strzeliłem w ilość, gdyż z reguły tyle mi zostawało po jakimś wypadzie z Horanem, a miałem te spodnie wczoraj, kiedy byliśmy na lunchu. Wsunąłem dłoń w kieszeń i wyczułem złożony papierek. Odetchnąłem, kiedy pod palcami poczułem, że to banknot. A więc miałem te 10 funtów i kikla pensów, które obiły mi się o paznokcie.
- Nie martw się ceną. Ja stawiam. Masz do wyboru frytki z kurczakiem lub rybą, same frytki, hot - doga, hamburgera....
Zaczął po kolei czytać z listy, a ja zagryzłem słodko dolną wargę. Znaczy... Niall zawsze mówił, że wyglądam wtedy słodko. A ja przyjmowałem to bez zgody ale i bez zaprzeczenia, wiedząc, że będzie mówił co chce.
- Wiesz, wolałbym jednak zapłacić za siebie.
Podjąłem po raz kolejny temat, a słysząc jego westchnienie, wiedziałem już, że tak łatwo nie odpuści. Zupełnie jak Niall. Boże, dlaczego zsyłasz mi na drogę samych upartych ludzi? Jeden Irlandczyk nie starczy?
- Louis, ja Cię tu zaciągnąłem więc ja płacę. Powiedz co chcesz zjeść i po sprawie, dobrze?
- W takim razie frytki z kurczakiem.
Skapitulowałem i zgodziłem się zająć stolik.
- Okej.
          Mruknąłem kiedy powiedział że wróci za chwilę i zacząłem bawić się w palcach kawałkiem serwetki. Przymknąłem powieki, czując jak zaczynają mnie piec i przekląłem w myślach fakt iż zapomniałem akurat dzisiaj okularów. Po chwili usłyszałem jak chłopak stawia przede mną jedzenie.
- Postawiłem to przed tobą.
Mruknął, na co uśmiechnąłem się lekko.
- Tak, wiem.
          Słysząc jego zakłopotanie, odstawiłem napoczętą frytkę, która lekko poparzyła mój języki i podniosłem główkę, patrząc - miałem nadzieję - na niego.
- Harry... Ja wiem, że nie widzę. Ale przez to wszystkie inne zmysły mam wyczulone. Słyszę dokładnie co się dzieje, słyszę nawet to, że teraz wstrzymujesz oddech. Na prawdę, nie musisz zachowywać się przy mnie inaczej niż zwykle. Może... Może po prostu odwieź mnie do domu? Nie chcę Ci robić kłopotów.
Skończyłem swój monolog. Właśnie tak się czułem, jakbym był dla niego kłopotem. Bo spójrzmy prawdzie w oczy: Niall wcisnął mu mnie jak starą zabawkę, a Harry na pewno miał pełno ciekawszych rzeczy do roboty niż siedzenie z upośledzonym chłopakiem w knajpie. To przecież niedorzeczne, prawda? Po chwili jednak skapitulowałem, chciał mnie poznać, to niech pozna. W końcu zrozumie, że nie jestem ciekawym człowiekiem i odejdzie, jak każdy. Z wyjątkiem Nialla. On nie wiadomo dlaczego został ze mną. Zgodziłem się pojechać do niego do domu, na prawdę nie miałem nic ciekawszego do roboty. Oczy jednak coraz bardziej mnie piekły i w drodze do Loczka miałem je cały czas zamknięte, aby chociaż trochę zminimalizować nieprzyjemne uczucie. Powoli zsiadłem i uchyliłem powieki, kierując się za nowym kolegą do jego mieszkania.
- Dzień dobry. Mi też miło.
          Uścisnąłem obie dłonie i uśmiechnąłem niepewnie, po czym spuściłem głowę uważając na stopnie, o których mnie ostrzegł. Bezpiecznie dotarliśmy do pokoju chłopaka i usiadłem na łóżku.
- Dobrze, zaczekam.
Uśmiechnąłem się i z chwilą zamknięcia się drzwi, poczułem na kolanach przyjemny ciężar i ciepło. Podrapałem kotkę za uchem, czując i słysząc przyjemne mruczenie, jakie rozległo się po chwili po pokoju. Mimowolnie uśmiechnąłem się na ten dźwięk i zamknąłem oczy, czując minimalną ulgę. Nie potrwała ona jednak długo, gdyż po obiecanym czasie chłopak wrócił z pytaniem, co teraz robimy. Zagryzłem delikatnie dolną wargę, zastanawiając się, czy moja propozycja będzie trafna.
- Możemy... iść do mnie? Jestem trochę zmęczony i oczy mnie już bolą.
Zaryzykowałem, mając nadzieję, że się zgodzi. Teraz już jednak poszło gładko. Pozwoliłem mu ubrać na siebie jego bluzę i uśmiechnąłem mimowolnie, kiedy uderzył we mnie jego zapach. Splotłem palce z jego i zeszliśmy do drzwi.
- Do widzenia!
          Pożegnałem się po czym ruszyliśmy ponownie wzdłuż ulicy.
- To... Gdzie mieszkasz?
Zapytał Harry, a ja uśmiechnąłem się. No tak, o tym mu nie wspomniałem.
- Na Silver Street 15.
Powiedziałem cicho i pozwoliłem mu pokierować się do swojego domu.
- Czym się interesujesz?
          Usłyszałem po chwili głos Harry'ego. Ponownie w zdenerwowaniu zagryzłem lekko wargę i opuściłem głowę.
- Muzyką i... książkami. Jakkolwiek absurdalnie to zabrzmi.
Mruknąłem cicho, wciskając wolną dłoń do kieszeni obcisłych jeansów i zamknąłem oczy. W zasadzie to obojętnie, czy mam je otwarte czy nie, prawda?
- Książkami? To znaczy?
Wyczułem w jego głosie zainteresowanie i szczerze mnie ono zdziwiło. Czy on wykazywał wciąż zainteresowanie moją osobą? To było aż nierealne! Uśmiechnąłem się nieco i westchnąłem.
- Mam sporo książek. Niall często przychodzi i mi je po prostu czyta. Nie lubię czytać Braillem. To długie i w końcu zapominasz co czytasz.
Skrzywiłem się i zamilkłem, kiedy zdałem sobie sprawę, że pewnie mówię za dużo i Harry'ego to nudzi. Przemknąłem palcami po kasztanowych włosach i uśmiechnąłem niepewnie.
- A jakie lubisz najbardziej czytać?
Zachęcił mnie do dalszego mówienia. W jego głosie wyczułem faktycznie nutkę zainteresowania, co mnie zdziwiło. Bo w końcu nie było to nic, na co warto było zwrócić uwagę. To było nic w porównaniu z jego motocrossem.
- Ummm... Najbardziej chyba fantastyczne i kryminały. Ostatnio Niall skończył mi czytać Władcę Pierścieni. Podobało mi się. Podobno ekranizacja jest dobra, ale nawet jeśli... Wolałbym chyba książki, mimo wszystko. Mają w sobie coś ciekawego, co pobudza fantazje i pozwala się w tym zatracić. Na prawdę lubię, jak Niall mi czyta.
Powiedziałem, uśmiechnięty. Nie dodałem, że ostatnio robi to rzadziej pod wpływem spędzanego czasu z Zaynem, ale nie przeszkadzało mi to. W końcu to jego życie, cieszyłem się po prostu, że był szczęśliwy.
- A czy... Umm... Czy ja mógłbym... Mógłbym też Ci czytać?
Zapytał cicho chłopak, czym wrył mnie na chwilę w ziemię. Wydawał się być taki nieśmiały w tym pytaniu, jakby nie wiedział, czy to jest słuszne. Uśmiechnąłem się promiennie, przez chwilę myśląc, że może jednak Harry na prawdę mnie polubił.
- Oczywiście, jeśli będziesz chciał, to jasne.
Zgodziłem się i poczułem, jak uścisk jego palców wokół mojej dłoni się na chwilę zacieśnia, przesyłając impuls, od którego moje policzki zapiekły i - cholera - znów się zarumieniłem.
          Po kilku minutach doszliśmy do mojego domu. Weszliśmy i od razu się odezwałem.
- Jestem, mamo!
Kobieta po chwili wyszła z kuchni a w powietrzu wyczułem słodki zapach mojego ulubionego jabłecznika z cynamonem. Mimowolnie się uśmiechnąłem. Poczułem po chwili jak rodzicielka przytula mnie, więc delikatnie objąłem ją ramieniem i cmoknąłem w policzek.
- Mamo, to Harry. Harry to moja mama.
Po chwili z piskiem wpadły do salonu dwie małe istotki.
- Ceść! Jestem Daisy!
- A ja Phoebe!
Wyszczerzyły do Harry'ego szczerbate buzie. Usłyszałem, jak wita się z wszystkimi a w jego głosie usłyszałem nutkę wesołości. Mimowolnie się uśmiechnąłem i oparłem ramieniem o ścianę.
- Chcecie posiedzieć w salonie czy u Ciebie, Boo Bear?
- Mamo!
Jęknąłem, słysząc moją pieszczotliwą nazwę i znów się zarumieniłem. Może od razu pomaluję buzię na czerwono? Oszczędzę sobie wstydu przez te cholerne wypieki.
- Pójdziemy do mnie.
          Zadecydowałem od razu, nie ryzykując kolejnej maminej wtopy. Złapałem Harry'ego za rękę i ruszyłem w stronę swojego pokoju, po drodze potykając się o jakieś klocki.
- Dziewczynki!
Krzyknąłem, a te podbiegły.
- Pseplasam LouLou.
Daisy wspięła się na palce i pociągnęła mnie w dół. Ucałowała głośno mój policzek, na co się uśmiechnąłem. Zebrały zabawki spod moich drzwi i wróciły do siebie, a ja wszedłem do środka, ciągnąc za sobą Harry'ego.
- Boo Bear?
Zapytał z nutką rozbawienia, na co westchnąłem.
- Taak, mama tak na mnie mówiła jak byłem mały. Podobno wyglądałem jak misiu i ciągle mówiłem Boo.
          Zaśmiałem się lekko, mimowolnie. Podszedłem do półeczki i wyszukałem na niej małe opakowanie leków.
- Mogę poprosić Cię o pomoc?
Zacząłem niepewnie, obracając w palcach małą, białą buteleczkę.
- Oczywiście. Co się stało?
Wyczułem jak podchodzi bliżej i uśmiecha się. Uniosłem wyżej flakonik z płynem i zagryzłem delikatnie wargę.
- Czy mógłbyś wkropić mi je po dwie do każdego oka? Ja znając życie nie trafię od razu, a trochę on kosztuje.
Mruknąłem. Chłopak bez słowa posadził mnie na krześle i wziął buteleczkę, po czym odchylił odpowiednio głowę. Pozwoliłem mu wykonać dwa wkropienia i zamrugałem gwałtownie, rozprowadzając płyn po oku. To samo zrobił z drugim. Uśmiechnąłem się delikatnie i odstawiłem butelkę na miejsce.
- Dziękuję Ci.
Szepnąłem i po chwili weszła mama. Poczułem zapach ulubionego ciasta oraz herbaty cytrynowej.
- Stawiam na biurku.
Oznajmiła, a ja pokiwałem głową. Usiedliśmy na łóżku i kiedy wyszła, Harry podał mi talerzyk z jeszcze przyjemnie ciepłym jabłecznikiem.
- Smacznego.
          Powiedziałem i zabrałem się za jedzenie, popijając ulubioną herbatką. Uwielbiałem to połączenie i mama doskonale o tym wiedziała. Przymknąłem oczy, chwilę delektując się smakiem cudownego połączenia.
- Lubisz to, prawda?
Zauważył Harry, na co pokiwałem entuzjastycznie głową.
- Tak, bardzo. Uwielbiam to połączenie, a mama robi chyba najlepszą szarlotkę na świecie. Przynajmniej mi nie zażyło się jeść lepszej. No, może mojej babci. Ale obie są wyśmienite!
Uśmiechnąłem się, na co poczułem delikatną dłoń na ramieniu. Odstawiłem pusty talerzyk na stolik i zamknąłem oczka.
- Chcesz, żebym ci poczytał?
          Zapytał cicho a ja pokiwałem niepewnie głową.
- Jeśli masz ochotę. Wybierz coś z półki.
Usłyszałem jak chłopak wstaje i chwilę studiuje tytuły znajdujące się w mojej kolekcji, po chwili odwracając do mnie.
- Czytaliście już Eragona?
Zapytał a ja pokręciłem lekko głową. Chłopak wyjął książkę i usiadł na łóżku, okrywając nas kocykiem. Przemknąłem opuszkami palców po okładce i kartkach, mimowolnie się uśmiechając.
- Harry, czy... Mogę się... przytulić? Znaczy, zawsze tak leżę z Niallem, jak mi czyta i... Pomyślałem, że..
Zacząłem się gubić w słowach, a na moich policzkach wciąż widniały cudowne rumieńce. Cichy chichot chłopak uświadomił mnie w tym, że zrobiłem z siebie idiotę, przez co moje policzki zapiekły jeszcze bardziej.
- Oczywiście, że możesz, Louis. Nie krępuj się, okej?
          Poprosił a ja skinąłem głową i ułożyłem ją na klatce piersiowej chłopaka. Zapach, który uderzył we mnie po założeniu jego bluzy, stał się teraz bardziej intensywny, ciepło jego ciała jakby zaczynało mnie przyciągać, a bicie jego serca było najpiękniejszą muzyką jaką kiedykolwiek usłyszałem. Sam nawet nie zauważyłem, kiedy uspokojony cichą, równomierną melodią jego serca, spokojnym i nieco zachrypniętym głosem oraz miarowymi oddechami, zasnąłem spokojnie, przytulony do jego ciała. Czułem się bezpiecznie.
___________________________________
Tak dla ciekawskich, kot Harry'ego TU.
I... Myślę, że jestem z niego zadowolona. Podoba mi się ten rozdział, wydaje mi się, że ujęłam tutaj dobrze stosunek obu chłopców do siebie. Miłego czytania!

3 komentarze:

  1. Masz świetny styl pisania, wszystko sb moge wyobrazić, masz tutaj każdy detal i wgl.
    Rozdział super *o*
    @Zaawsze_Spoko

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham ten rozdział!
    Cieszę się, że Harry postanowił poznać Lou...
    i jak mu teraz będzie czytać *o*
    awwww ♥
    @Jassie_Ziam

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój Boże, twoje opowiadanie totalnie mnie zauroczyło. :')

    OdpowiedzUsuń