Witajcie misie po dłuuugiej przerwie. Zamiast odpocząć zaczęłam coś nowego, co prawda będzie krótkie, ale serdecznie was zapraszam na www.comeback--behere.blogspot.com . Muszę wam przyznać, że bardzo mi się podoba ten pomysł, co jest rzadkością. Nie przedłużając, kocham Was, jeśli ktoś tu jeszcze zagląda i do napisania, mam nadzieję, niedługo. P.S. Shot z Zerrie wciąż się pisze, tak samo jak rozdział na WOA. Nie mam pojęcia jednak kiedy będą gotowe, postaram się skończyć cokolwiek do końca maja. Kocham Was! x
_________________________________________________
Następnego dnia pojechałem na trening. Wiedziałem, że mam
sporo do nadrobienia, ale sytuacja z rodzicami nie pozwoliła mi po prostu być
na dwóch ostatnich zajęciach. No i chciałem spędzić ten czas z Lou, w końcu
niesamowicie mi pomógł. I był moim chłopakiem, nie mogłem go zaniedbać! Łączyło
to się jednak z jednym: będę musiał patrzeć na Zayna. Nie wiedziałem jak mi to
wyjdzie po tym, jak pobił Louis’ego. Wciąż drżałem na tą myśl, a przed oczami
stawał mi obraz chłopaka zwiniętego w kącie, trzęsącego się od płaczu i
zasłaniającego sobie zakrwawione usta dłonią. Potrząsnąłem gwałtownie głową i
spojrzałem na śpiącego Lou. Leżał spokojnie w salonie okryty kocem w
kratkę. Emma drzemała przy nim, ale
wiedziałem, że jest czujna. Uśmiechnąłem się lekko i pogładziłem go po głowie.
W drzwiach kuchni stanęła pani Tomlinson a ja spojrzałem na nią wciąż z lekkim
uśmiechem na wargach.
- idziesz na trening?
Zapytała, a ja lekko pokiwałem głową.
- Tak. Myślę, że z dwie godzinki mnie nie będzie, może
dłużej.
Kobieta pokiwała głową, po czym wróciła do robienia ciasta.
Lou poruszył się niespokojnie i powoli uchylił powieki, które nieświadomie
skierował na mnie.
- Harreh?
Zapytał cicho, unosząc się na łokciu. Emma od razu podniosła
łeb, a ja obszedłem kanapę i kucnąłem przy nim, delikatnie łapiąc jego dłoń w
swoją.
- Śpij jeszcze, kochanie. Ja idę na trening.
Powiedziałem, a mężczyzna pokiwał lekko głową, wyciągając
ręce, żeby mnie przytulić. Uśmiechnąłem się czule i objąłem go ramionami, po
czym delikatnie musnąłem wargami jego skroń.
- Uważaj na siebie, dobrze? Kocham Cię.
Zapewniłem go, a ten jedynie pokiwał głową, opadając
ponownie na poduszki. Wstałem i ruszyłem do drzwi, biorąc kluczki i kask.
- Harry?
W drzwiach zatrzymał mnie jeszcze głos Lou. Odwróciłem się i
uniosłem brwi.
- Tak?
- Też Cię kocham.
Powiedział a ja uśmiechnąłem się i wróciłem na moment do
sofy. Przechyliłem się przez oparcie by lekko ucałować jego wargi, po czym
wyszedłem z domu. Wsiadłem na motor i przekręciłem
kluczyk. Chwilę siedziałem tak z przymkniętymi oczyma, rozkoszując się cichym
warkotem maszyny, po czym wyjechałem z podjazdu ruszając na tor za miastem. Uśmiechnąłem
się lekko czując tą prędkość, tęskniłem za tym nawet podświadomie. Zatrzymałem
swój motor z boku i podszedłem do ekipy która miała wydać mi crossa. Nigdy nie
wracałem nim do domu bo musiał przejść serię testów czy nic się nie stało.
Jednak widok Malika beztrosko śmiejącego się z Niallem nieopodal sprawił, że
całkowicie straciłem nad sobą panowanie. Czułem, jak krew buzuje mi w żyłach,
jak jeszcze nigdy. Zacisnąłem dłoń w pięść i podszedłem bliżej.
- Ty chuju!
Krzyknąłem. Zamachnąłem się i z całej siły przywaliłem mu w
nos. Zayn jęknął zaskoczony i złapał się za krwawiącą twarz, a Ni szarpnął mną
do tyłu. Wyrwałem się i z rządzą mordu w oczach wpatrywałem się w oszołomionego
mulata. Nie czekając po raz drugi przywaliłem mu w szczękę, teraz już chciał mi
oddać. Niall i Markus złapał go jednak w porę, a mnie przytrzymali Stanley z
Dolanem.
- Pojebało was? Oboje oszaleliście?!
- To ten skurwysyn oszalał! Co?! Ze mną już nie jest tak
łatwo, co nie?!
Krzyknąłem, próbując się wyrwać, ale dwóch mężczyzn było
silniejszych. Nie zaniechałem jednak prób i wciąż szamotałem się, aby przywalić
chłopakowi po raz kolejny.
- O co ci chodzi, Styles?!
Do rozmowy wtrącił się Niall, na którego teraz przeniosłem
rozwścieczone, zielone tęczówki.
- O to, że twój popierdolony chłopak wczoraj pobił
Louis’ego!
Wydarłem się i znów zacząłem mordować chłopaka wzrokiem.
Niall spojrzał na Malika nie rozumiejąc.
- To prawda?
Zapytał cicho, a Zayn tylko zacisnął szczękę. Blondyn puścił
mulata, który skorzystał z okazji i wyrwał się, podchodząc bliżej.
- Robiłem to dla twojego dobra.
Warknął a ja zaśmiałem się ironicznie.
- Pieprz się Malik. I nie tykaj więcej mojego chłopaka, bo
ci jaja wyrwę z największą okrutnością.
Powiedziałem, ale chłopak dalej stał i wpatrywał się we
mnie.
- Jesteś tylko chujem. Spierdalaj.
Splunąłem mu w twarz na co rozwścieczony rzucił się na mnie.
Wyrwałem się Stanley’owi i Dolanowi, również angażując się w bójkę, a chłopcy
znów próbowali nas rozdzielić. Tym razem mnie trzymał Niall. Wyrwałem się i
otarłem z wargi krew.
- Mnie możesz bić. Ale nie waż się tykać Lou. Przez ciebie
tylko cierpiał.
Warknąłem i splunąłem krwią. Nieco kręciło mi się w głowie,
ale nie przejmowałem się tym. Zayn po chwili podszedł do blondyna i próbował
złapać go za rękę, ale ten wyrwał mu się, patrząc obrzydzony na swojego
chłopaka. W sumie nie dziwiłem mu się. Sam miałem odruch wymiotny, kiedy
widziałem tego skurwysyna. Dlaczego na tym świecie muszą chodzić tak popaprani
ludzie?
- Jak mogłeś to zrobić, Zayn? Dobrze wiesz, że on niczego
nie jest winny!
Krzyknął blondyn, a ja zacząłem przyglądać im się szczerze
zainteresowany dalszym rozwojem akcji. Nie powiem, chętnie bym się przyłączył i
obił mocniej jego pysk, ale zawroty głowy mi na to nie pozwalały. Trafił kurde
tam gdzie nie powinien.
- Przez niego Harry opuścił dwa treningi! DWA!
Zbulwersował się Malik, a Horan tylko odsunął się z
niedowierzaniem. Moje oczy natomiast zrobiły się wielkości spodków od
filiżanki. Czy tego człowieka do reszty popierdoliło?
- Opuściłem te dwa pieprzone treningi bo wyjebali mnie z domu,
a ty zamiast mi pomóc pieprzyłeś się z Niallem! Ale nie martw się, więcej mnie
nie zobaczysz, rzucam to!
Krzyknąłem, opierając się o drzewo i regulując oddech, gdyż
Malik kopnął mnie w klatkę piersiową. Nie żartowałem, naprawdę miałem zamiar
skończyć z motorami i ściganiem się. Nie czułem już tej radości na torze,
raczej robiłem to, by Zayn nie był sam. Jak widać, wyszły z tego same problemy.
Teraz miałem już w dupie zdanie Malika czy kogokolwiek. Szczerze mnie to nie
interesowało, chciałem móc spędzić z Louis’im każdą wolną chwilę, mieć pewność,
że jest bezpieczny i co pięć minut powtarzać mu, jak bardzo go kocham i jak
bardzo mi na nim zależy.
Oczy Nialla zaszły łzami.
- Nie widzieliśmy się od popołudnia w pizzerii….
Wyszeptał Ni, a ja zamarłem, wbijając w nich wzrok. Przez
telefon wyraźnie słyszałem jęki, więc Zayn na pewno się z kimś pieprzył. Czy
okazał się aż takim hipokrytą i zdradził Horana?
- Niall, ja… Wytłumaczę Ci to… Ja…
- Zdradziłeś mnie! Jak mogłeś to zrobić?! Kochałem Cię do
cholery!
Blondyn podszedł bliżej, a po jego policzkach ciekły łzy. Uważnie
im się przyglądałem, aż Niall zrobił coś, czego w życiu nie spodziewałbym się
po tym spokojnym, irlandzkim chłopcu. Zamachnął się i z całej swojej siły
przywalił Zaynowi w twarz.
- Niall…
Szepnął Malik, zataczając się, jednak łapiąc szybko
równowagę.
- Nie chcę Cię znać. Słyszysz, Malik? Nie chcę Cię już nigdy
więcej oglądać. Nie jesteś tym opiekuńczym chłopakiem, który miał moje serce.
Jesteś tylko zimnym skurwysynem, myślącym tylko o sobie. Nie chciałem dać ci
dupy, to znalazłeś sobie kogoś na pocieszenie, tak? Wypierdalaj z mojego zycia,
a jeśli jeszcze kiedykolwiek zbliżysz się do Louis’ego, wybiję ci wszystkie
zęby i połamię ręce, a potem nie powstrzymam Harry’ego przed wyrwaniem ci jaj.
Rozumiesz?
Zapytał cicho, jednak w jego oczach pomimo łez dostrzegłem
także wściekłość. Boże, co za popierdolony dzień! Kiedy Niall odwrócił się,
podszedłem do blondyna a w tym momencie Zayn złapał go za nadgarstek. Horan
szybko go wyrwał, a ja stanąłem pomiędzy nimi.
- Tknij jeszcze raz Nialla lub Lou, to przysięgam, skończysz
kurwa w trumnie!
Wysyczałem, mordując go wręcz spojrzeniem. Objąłem ramieniem
Nialla i podprowadziłem do mojego motoru.
- Chodź, Ni. Pojedziemy do Louis’ego, na pewno chcecie
porozmawiać, prawda?
Zapytałem, a kiedy ten lekko pokiwał głową, pomogłem mu
wsiąść na pojazd i sam zająłem miejsce przed nim. Odpaliłem silnik i ruszyliśmy
w stronę domu, który należał do Tomlinsonów i w którym ja tymczasem mieszkałem.
Niall trząsł się, wyraźnie czułem jak jego ramiona drżą, kiedy oplątywał nim
mój pas podczas drogi. Było mi go szkoda, nie zasługiwał na takie traktowanie.
Lou dużo mi o nim opowiadał, to był złoty chłopak. Zaparkowałem pod domem i
pomogłem mu zsiąść, po czym weszliśmy do domu.
- To ja!
Powiedziałem, a po chwili w korytarzu pojawił się Lou oraz u
jego nogi Emma.
- Już?
Zdziwił się, a ja z lekkim uśmiechem podszedłem do niego i
pocałowałem go czule w usta.
- Nie cieszysz się?
- Zapytałem nieco zmartwiony, ale chłopak szybko oplótł mnie
w pasie i przytulił do siebie, jakby chciał zapewnić, że bardzo się cieszy.
Warknięcie psa obok nieco zaniepokoiło jednak mojego ukochanego.
- Ktoś tu jest?
Zapytał cicho Lou i w tym momencie Niall pociągnął nosem.
- Tak… Cześć, Louie…
Wyszeptał cicho a Tomlinson od razu podszedł do miejsca,
skąd wydobywał się jego głos. Niall dotknął jego ramienia, więc chłopak
odwrócił się w jego stronę i rozłożył ramiona, mocno przytulając blondyna do
siebie.
- Niall ? Co się stało słońce?
Zapytał cicho, gładząc go po plecach. Horan zacisnął pięści
na koszulce chłopaka i pociągnął ponownie nosem.
- Ja.. Zerwałem z Zaynem.
Powiedział w końcu płaczliwie. Lou najpierw zamarł, w
myślach analizując jeszcze raz to co powiedział mu jego przyjaciel, po czym
pociągnął lekko do swojego pokoju.
- Harry… Daj nam chwilę okej?
Powiedział jeszcze, kiedy złapałem go za rękę.
- Dobrze. Zrobię obiad, okej? Masz ochotę na pierożki z
jagodami?
Zapytałem cicho i pocałowałem go w czoło. Zgodził się i
szybko zniknął u siebie, a ja zabrałem się do robienia jedzenia. Zawiązałem
uroczy, różowy fartuszek wokół bioder i wyjąłem potrzebne rzeczy, kiedy
zadzwonił mój telefon. Zmarszczyłem nos i odnalazłem małe urządzenie.
Spojrzałem na kontakt starego znajomego po czym przesunąłem palcem po dotykowym
ekranie, przyjmując połączenie.
- Tak ?
Odłożyłem na blat wałek do ciasta i oparłem się o niego
biodrem. Palcem zacząłem rysować jakieś wzorki w rozsypanej mące, kiedy po
drugiej stronie Tony zaczął się krzątać.
- Harry? Cześć, tu Tony Veild, pamiętasz?
Uśmiechnąłem się lekko. Jak mogłem nie pamiętać? Zielone
oczy, blond włosy i uśmiech rodem z reklamy pasty do zębów. I do tego kaloryfer
na brzuchu, ciasteczko jakich mało! Wyrzuciłem jednak te mysli z głowy, mam
przecież Louis’ego.
- Jasne, że pamiętam. Co się stało, że dzwonisz?
Zapytałem cicho i starłem z opuszka palców biały proszek,
zawieszając wzrok na ogrodzie, który widziałem przez okno.
- Rozmawiałem właśnie z Aaronem. Ponoć rzuciłeś MotoCross?
W jego głosie słyszałem niedowierzanie. Zaśmiałem się lekko
i skinąłem odruchowo głową.
- Tak. Mam teraz na głowie ważniejsze sprawy. Ale co w
związku z tym?
- Pamiętam, że miałeś na ostatnich zawodach tą najnowszą
Hondę… Nie chciałbyś mi jej sprzedać? Dobrze zapłacę.
Zagryzłem lekko wargę. W sumie nie chciałem pozbywać się
motoru, jednakże zdobyłbym wtedy pieniądze i mógł rozejrzeć za swoim
mieszkaniem. Nie siedziałbym już na głowie Louis’emu.
- Ja… Przemyślę to, ok? Ile chcesz w ogóle za nią dać?
Spytałem, wciąż niepewny swojej decyzji. Musiałem jeszcze
przedyskutować to z Boo.
- 35 tysięcy.
Aż zachłysnąłem się powietrzem. Wiedziałem jednak, że nie
mogę podjąć tej decyzji bez rozmowy z moim chłopakiem. To byłoby nie fair w
stosunku do niego.
- Okej. Przemyślę to i dam Ci znać jak najszybciej.
- Spoko. To na razie !
Pożegnał się. Mruknąłem coś niezrozumiale i rozłączyłem się,
w końcu porządnie zabierając za gotowanie obiadu. W końcu mając na tacy trzy talerze z parującymi
pierożkami polanymi śmietaną i posypanych cukrem zapukałem do sypialni Lou.
Uśmiechnąłem się lekko, widząc przyjaciół cicho rozmawiających.
- Hej, przyniosłem wam obiad i już nie przeszkadzam.
Powiedziałem cicho, każdemu wręczając jeden z talerzy.
- Nie… Zostań.
Poprosił Lou, łapiąc mnie za dłoń. Zagryzłem delikatnie
wargę i spojrzałem na ukochanego a
następnie na Nialla, pytająco na niego zerkając. Skinął głową i lekko, jakby
smutno się do mnie uśmiechnął.
- okej.
Powiedziałem w końcu i
uśmiechnąłem się niepewnie, siadając obok Lou, po czym wolnym ramieniem
objąłem go w pasie.
|TWIF|
Z drzemki wyrwał mnie szum za kanapą. Niepewnie uniosłem się
na łokciu, uchylając powieki. Spojrzałem w stronę źródła dźwięku i odezwałem
się cichutko.
- Harreh?
Po chwili poczułem, jak mężczyzna obejmuje swoimi dużymi
dłońmi moją i odruchowo się uśmiechnąłem, przysuwając bliżej ciepłego ciała.
- Śpij jeszcze, kochanie. Ja idę na trening.
Oznajmił mi cicho, lekko gładząc moją dłoń kciukiem.
Wysunąłem ramię do przodu a gdy oplótł mnie swoimi w pasie, wczepiłem się w
niego jak mała małpeczka. Uśmiechnąłem się, kiedy pocałował mnie w skroń i znów
usłyszałem jego cholernie seksowny głos, tuż przy uchu.
- Uważaj na siebie, dobrze? Kocham Cię.
Skinąłem głową na zgodę i położyłem ponownie na poduszkach,
nasłuchując tego, gdzie akurat się znajduje mężczyzna. Kiedy był przy drzwiach
znów się odezwałem, lekko zaciskając w palcach materiał koca, którym okrył mnie
wcześniej loczek.
- Harry?
Uśmiechnąłem się lekko, wychylając głowę zza oparcia kanapy,
aby mógł mnie ujrzeć. Kiedy szmer buta oznajmił mi, że chłopak się odwrócił,
posłałem mu jeden z najpiękniejszych – moim zdaniem – uśmiechów na jaki było
mnie stać.
- Tak?
- Też Cię kocham.
W odpowiedzi chłopak szybko wrócił do mnie i pochylił się,
składając na moich wargach pocałunek. Uśmiechnąłem się wesoło, gładząc go po
policzku, zanim zniknął z domu, ruszając na tor wyścigowy. Westchnąłem cicho i przymknąłem oczy, dłonią
bezwiednie przeczesując sierść futrzaka przy łóżku.
- Lou?
Po chwili usłyszałem głos mamy. Przekręciłem głowę w tamtą
stronę, uśmiechając się delikatnie.
- Tak, mamuś?
Spytałem, kiedy
przeczesała mi włosy palcami. Zrobiłem jej miejsce, kładąc głowę na kolanach i
przymknąłem powieki, omal nie zasypiając pod wpływem kojącego przeczesywania
włosów.
- Jesteś szczęśliwy, Louis?
Jej pytanie nieco mnie zaskoczyło. Przekręciłem głowę i zmarszczyłem brwi.
- Słucham?
- Pytam, czy jesteś szczęśliwy, kochanie.
Powtórzyła, a ja lekko się uśmiechnąłem. Potargałem włosy i
skinąłem głową.
- Tak, mamo. Jestem szczęśliwy.
Przytaknąłem, wciąż nie wiedząc do czego ta rozmowa
prowadzi.
- A czy… jeśli byłaby taka możliwość i Harry by tego chciał…
Chcielibyście zamieszkać sami? Razem?
Usiadłem na sofie, marszcząc nieco nos i uważnie analizując
jej słowa. Zamieszkać razem, sami.
- To znaczy?
- No wiesz, Louie. Swoje mieszkanie, odpowiedzialność…
Zaczęła wymieniać, a ja lekko się uśmiechnąłem. Potarłem
dłonią policzek i przymknąłem powieki.
- Cóż… Jeśli o mnie chodzi to… Bardzo bym chciał. Ale jest
jeszcze kwestia tego, ile takie coś kosztuje, mieszkanie oraz zgoda Harry’ego,
prawda?
Zapytałem rozsądnie, bawiąc się swoimi dłoni. Pocałowała
mnie jednak jedynie w czoło i zaśmiała lekko.
- Co do mieszkania to rozmawiałam z ciocią Evą. Ona musi się
wyprowadzić na jakiś czas do Kanady, do wujka Richarda, a nie chce oddawać
mieszkania nieznajomym. Pomyślałam, że może wy moglibyście tam zaznać nieco
dorosłego życia we dwójkę, co ty na to?
Uśmiechnąłem się lekko. Pamiętałem nieco mieszkanie cioci.
Było spore, na czwartym piętrze i było remontowane kilka miesięcy temu. Czasem
do niej zachodziłem na herbatę, lubiłem spędzać z nią czas i słuchać historii z
jej młodości, była rozrywkową kobietą.
- Cóż… Jeśli Harry nie będzie miał nic przeciwko, to
oczywiście, że tak.
Uśmiechnąłem się i potarłem zmęczone nieco oczy dłońmi.
Westchnąłem cicho i oparłem skroń na ramieniu rodzicielki, przymykając powieki.
- Porozmawiasz z nim o tym?
Zapytała a ja pokiwałem energicznie głową, uśmiechając się.
- Jasne, jak tylko wróci z treningu to mu o tym napomknę.
Powiedziałem wesoło i podniosłem się z kanapy, w celu
skorzystania z ubikacji. Załatwiłem swoje potrzeby, umyłem dokładnie ręce i
przeszedłem do kuchni, po drodze potykając się o zabawki bliźniaczek.
Przekląłem pod nosem i rozmasowałem łokieć, którym uderzyłem w szafkę.
- Nic Ci nie jest, Lou?
Zapytała zaniepokojona rodzicielka, ale pokręciłem przecząco
głową.
- Jestem cały, spokojnie. Pójdę do siebie.
Powiedziałem, zgarniając buteleczkę soku wiśniowego ze stołu
i zniknąłem u siebie wraz z psem. Usiadłem na łóżku i włączyłem cicho muzykę,
popijając słodki płyn. Myślałem nad propozycją mamy i tym, czy Harry się
zgodzi, czy nam się uda. Znowu naszły mnie wątpliwości co do tego, czy jestem
odpowiednim chłopakiem dla Styles’a. Kochałem go, oczywiście! Ale nie byłem pewny,
czy ja jestem dla niego wystarczająco… dobry. Czy będę w stanie dać mu to
wszystko, na co zasługiwał. Upiłem kolejny łyk soku, kiedy usłyszałem krzyk
mamy.
- Idę po dziewczynki do przedszkola! Uważaj na siebie!
Uśmiechnąłem się pod nosem i przeczesałem palcami włosy.
- Okej!
Odkrzyknąłem po prostu i oparłem plecami o ścianę.
Przymknąłem na powrót powieki, nucąc lecącą akurat piosenkę Demi Lovato, kiedy
po chwili znów trzasnęły drzwi. Tym razem jednak usłyszałem krzyk Harry’ego.
Zaskoczony wyszedłem z pokoju, czując obok siebie Emmę.
- Już?
Zdziwiłem się, a chwilkę później poczułem jego dłonie na
moich biodrach i usta na swoich. Mimowolnie się uśmiechnąłem, kładąc dłoń na
jego.
- Nie cieszysz się?
Zapytał cicho a ja, aby zapewnić go, że bardzo się cieszę,
szybko objąłem go w pasie i wtuliłem w jego umięśnioną klatkę piersiową.
Chciałem powiedzieć, że musimy porozmawiać, ale warknięcie Emmy mnie
zaniepokoiło.
- Ktoś tu jest?
Zapytałem cicho, a w odpowiedzi ktoś pociągnął nosem.
Zmarszczyłem brwi, odwracając się do źródła dźwięku, nie wiedząc co się dzieje.
- Tak… Cześć, Louie…
Rozpoznając głos Nialla szybko podszedłem w tamtym kierunku,
wyswobadzając się z uścisku ukochanego mężczyzny. Ni położył mi dłoń na
ramieniu, sygnalizując w ten sposób to, w którą stronę mam się odwrócić. Kiedy
już stałem na wprost niego, rozłożyłem ramiona i zamknąłem go w uścisku, czując
jak trzęsie się od płaczu.
- Niall ? Co się stało słońce?
Zapytałem cicho, gładząc go uspokajająco po plecach. Horan
zacisnął pięści na mojej koszulce i znów pociągnął nosem, co mnie naprawdę
bardzo niepokoiło.
- Ja.. Zerwałem z Zaynem.
Powiedział w końcu płaczliwie. Nie wiedziałem w pierwszej
chwili co mam robić, czułem się źle, podświadomie wiedząc, że w jakiś sposób
się do tego przyczyniłem. Czułem w gardle gulę, którą jednak przełknąłem.
Pociągnąłem go lekko do swojego pokoju, ale wtedy zatrzymał mnie Harreh, łapiąc
za rękę. Odwróciłem się w jego kierunku i uśmiechnąłem ciepło.
- Harry… Daj nam chwilę okej?
Poprosiłem, całując delikatnie jego policzek, aby
przypadkiem się na mnie nie gniewał czy coś. Nie chciałem, żeby był na mnie
zły, wolałem żeby był szczęśliwy.
- Dobrze. Zrobię obiad, okej? Masz ochotę na pierożki z
jagodami?
Spytał a ja skinąłem lekko głową i ruszyłem do sypialni.
Później porozmawiamy o mieszkaniu, teraz musiałem zająć się Niallerem.
Usiedliśmy na łóżku i przytuliłem go do siebie mocno, kołysząc lekko na boki.
- Powiedz mi co się stało.
Poprosiłem cicho, odgarniając mu grzywkę z czoła i całując
uspokajająco w głowę.
- Bo… Bo… Bo najpierw Harry pobił się z Zaynem… Harry był
zły, że Zayn Cię uderzył, ja też byłem zły… Nie miał prawa tego robić… i
potem…. Potem Harry powiedział, że nie było go na zajęciach bo miał problemy w
domu i że to rzuca, a Zayn zamiast mu pomóc to się ze mną pieprzył… Ale to nie
byłem ja… I wtedy Zayn przyznał… Że mnie zdradził i… Louis czuję się jak
szmata…
Powiedział, zaciskając palce na mojej koszulce a ja ponownie
ucałowałem jego skroń i pogładziłem ramię kciukiem.
- Spokojnie, Ni.. Nie jesteś szmatą, to on jest kutasem.
Wiem, że Cię zranił i że to boli ale pomyśl… Zasługujesz na kogoś lepszego niż
on…
Wyszeptałem cicho, próbując zapanować nad jego emocjami,
żeby nie czuł się winny. Bo nie był niczemu winny, ale zawsze brał całą winę na
siebie. Westchnąłem i pozwoliłem mu wtulić się we mnie.
- Kocham go… Ja go nadal kocham… Ale nie umiem mu wybaczyć…
Powiedział w końcu a ja westchnąłem głośno i znów potarłem
jego plecki dłońmi, czekając aż się uspokoi na tyle, by móc mnie usłyszeć.
- Wiem słoneczko.. Teraz boli... Ale niedługo minie, wiesz ?
Zakochasz się w kimś innym i wszystko się ułoży, jestem tego pewien.
Zapewniłem go, uśmiechając się delikatnie. Po chwili do
pokoju wszedł Harreh z obiadem. Kiedy chciał już wychodzić złapałem go za dłoń
i pokręciłem głową
- Proszę, zostań…
Szepnąłem, a gdy się zgodził i usiadł obok, obejmując mnie,
delikatnie oparłem policzek na jego ramieniu. Powoli zabraliśmy się za
jedzenie, jednak nikt nic nie mówił Po chwili jednak się odezwałem.
- To prawda, Harreh?
- Ale co?
Nie wiedział o co chodzi. Westchnąłem i zamknąłem oczy,
które od słońca zaczęły mnie już piec. Harry podniósł się i wziął kropelki, po czym
wkropił mi je delikatnie. Uśmiechnąłem się wdzięcznie i odstawiłem talerz,
splatając razem nasze palce.
- Że rzuciłeś motory.
Cisza była niestety potwierdzeniem moich jak i Niallera
słów.
- Później o tym porozmawiamy. Jak się czujesz Ni?
Zmienił temat Styles a ja westchnąłem i oparłem się o
ścianę, słuchając krótkiej wymiany zdań między moim przyjacielem a moim
chłopakiem.
- Pójdę już, nie będę wam przeszkadzał.
Powiedział cicho Niall. Próbowaliśmy go zatrzymać, jednak
nie chciał słuchać, upierając się, że musi już iść. Puściłem go więc i wtuliłem
mocniej w ukochanego, kiedy tylko trzasnęły drzwi.
- Musimy o czymś porozmawiać.
Zacząłem poważnie, siadając tym razem na krześle w kuchni.
Harry zrobił dwie herbaty, a ja objąłem szczupłymi palcami kubek. Okręciłem go
powoli dwa razy i wciąż wbijając pusty wzrok gdzieś ponad ramieniem ukochanego
zacząłem mówić.
- Rozmawiałem dzisiaj z mamą. Mówiła, że ciocia musi
pojechać na jakiś czas do Kanady i ktoś powinien zająć się jej mieszkaniem, po
drugiej stronie Londynu. Musielibyśmy tylko opłacić rachunki, jakie byśmy
nabili… Zamieszkałbyś tam? Ze mną?
Zapytałem z cichą nadzieją. Po chwili poczułem jak obejmuje
swoimi dłońmi moją i bawi się palcami.
- Jesteś pewny, że chcesz ze mną mieszkać, Lou?
Pokiwałem głową. Fakt, nie mieliśmy długiego stażu, nie
znaliśmy się nawet długo, ale byłem tak cholernie pewny tego, że go kocham, jak
jeszcze niczego na świecie.
- Tak, misiu. Jestem pewny. Ale nie wiem, czy ty chcesz
mieszkać ze mną.
Szepnąłem cicho i potargałem swoje włosy palcami, oczekując
jego odpowiedzi. Schowałem dolną wargę między zębami i westchnąłem cicho, pewny
odmowy, jednak po chwili usłyszałem głos Harry’ego.
- Bardzo bym chciał, kochanie.
Ledwo żyję, jestem wykończona ale musze to skomentować. Rozdział cudowny! Niall zerwał z Malikiem, w sumie to nawet się z tego cieszę tylko szkoda Horana.. Ale dobrze zrobił pobił jego najlepszego niepełnosprawnego słabego przyjaciela i do tego go zdradził. No co za kutas! Nadal nie ogarniam jak Zayn mógł to zrobić, pobicie i zdrada. Może coś jeszcze? Kocham takiego słodkiego Larry'ego.. I będą razem mieszkać! Noo tak teraz też mieszkają razem ale teraz będą sami. I Harry będzie mógł chodzić nago i nikogo nie nastraszy. No ewentualnie Emmę ale w to wątpie. Ughh.. dosłownie zasypiam przy pisaniu tego.. Nie myśl że to dlatego że byłi nudno! Broń boże nie! Opowiadanie całe jak i ten rozdział jest bardzo interesujące. Po prostu jestem zmęczona dniem. Nie wyobrażasz sobie jak bardzo tęskniłam za twoimi rozdziałami. I wreszcie jest! Rozdział przyszedł i wywołał ogroooomną falę szczęścia! Nie mogę doczekać się następnego wpisu! <3 ;DD
OdpowiedzUsuńWróciłaś! <3 Ile ja się naczekałam... Tak wgl to rozdział przeczytałam praktycznie od razu, ale jebie mi się przeglądarka i nie mogłam skomentować. Mam nadzieję, że teraz się uda! Jeszcze raz dziękuję ogromnie za to, że wróciłaś i jak zwykle, napisałaś ZAJEBISTY rozdział. :) Tak sobie czytałam, czytałam, i miałam coraz większe *o*, jakoś łatwo mi sobie wyobrazić takiego Zayna, mimo że wiemy, że taki nie jest. Ale ten typ, badboy'a do niego pasuje idealnie. Tylko biedny Niallerek. ;cc Ja zawsze mogę go pocieszyć czy coś. :D Co do Larry'ego i tego mieszkania, tak myślę, że może to dzieję się za szybko dla nich i wgl. Znaczy nie znają się długo, a tu już takie odważne decyzje. Ja sobie siebie takiej nie wyobrażam, NIGDY. :D Ale to Twój pomysł, ciekawy, i równie ciekawe jest to jak zamierzasz to dalej rozwinąć. Mówiłaś, że chcesz to spieprzyć na końcu, szkoda, ale w końcu nie każde opo musi mieć ten 'happy end' c'nie? :D Ogólnie rozdział na +, dłuuuuuuugi i wgl, kochana jesteś, że dodałaś! Rozpisałam się, dlatego mam nadzieję, że przeglądarka mnie nie zawiedzie i doda komentarz. Buziaki :* <3
OdpowiedzUsuńP.S. Jednak nie chce dodać z tego jebanego konta, więc będę anonimkiem. :D Może zgadniesz. ;p :*
cieszę się że wróciłaś, czekałam na ciebie:*** uwielbiam twoje opowiadania:D
OdpowiedzUsuń