Serdecznie zapraszam do korzystania z funkcji "Zapytaj Postaci" o TU. Kocham Was!

środa, 15 maja 2013

Rozdział 06: Zaryzykuję to wszystko, jakbym nigdy tego nie stracił.



Witajcie misie po dłuuugiej przerwie. Zamiast odpocząć zaczęłam coś nowego, co prawda będzie krótkie, ale serdecznie was zapraszam na www.comeback--behere.blogspot.com . Muszę wam przyznać, że bardzo mi się podoba ten pomysł, co jest rzadkością. Nie przedłużając, kocham Was, jeśli ktoś tu jeszcze zagląda i do napisania, mam nadzieję, niedługo. P.S. Shot z Zerrie wciąż się pisze, tak samo jak rozdział na WOA. Nie mam pojęcia jednak kiedy będą gotowe, postaram się skończyć cokolwiek do końca maja. Kocham Was! x

_________________________________________________


Następnego dnia pojechałem na trening. Wiedziałem, że mam sporo do nadrobienia, ale sytuacja z rodzicami nie pozwoliła mi po prostu być na dwóch ostatnich zajęciach. No i chciałem spędzić ten czas z Lou, w końcu niesamowicie mi pomógł. I był moim chłopakiem, nie mogłem go zaniedbać! Łączyło to się jednak z jednym: będę musiał patrzeć na Zayna. Nie wiedziałem jak mi to wyjdzie po tym, jak pobił Louis’ego. Wciąż drżałem na tą myśl, a przed oczami stawał mi obraz chłopaka zwiniętego w kącie, trzęsącego się od płaczu i zasłaniającego sobie zakrwawione usta dłonią. Potrząsnąłem gwałtownie głową i spojrzałem na śpiącego Lou. Leżał spokojnie w salonie okryty kocem w kratkę.  Emma drzemała przy nim, ale wiedziałem, że jest czujna. Uśmiechnąłem się lekko i pogładziłem go po głowie. W drzwiach kuchni stanęła pani Tomlinson a ja spojrzałem na nią wciąż z lekkim uśmiechem na wargach.
- idziesz na trening?
Zapytała, a ja lekko pokiwałem głową.
- Tak. Myślę, że z dwie godzinki mnie nie będzie, może dłużej.
Kobieta pokiwała głową, po czym wróciła do robienia ciasta. Lou poruszył się niespokojnie i powoli uchylił powieki, które nieświadomie skierował na mnie.
- Harreh?
Zapytał cicho, unosząc się na łokciu. Emma od razu podniosła łeb, a ja obszedłem kanapę i kucnąłem przy nim, delikatnie łapiąc jego dłoń w swoją.
- Śpij jeszcze, kochanie. Ja idę na trening.
Powiedziałem, a mężczyzna pokiwał lekko głową, wyciągając ręce, żeby mnie przytulić. Uśmiechnąłem się czule i objąłem go ramionami, po czym delikatnie musnąłem wargami jego skroń.
- Uważaj na siebie, dobrze? Kocham Cię.
Zapewniłem go, a ten jedynie pokiwał głową, opadając ponownie na poduszki. Wstałem i ruszyłem do drzwi, biorąc kluczki i kask.
- Harry?
W drzwiach zatrzymał mnie jeszcze głos Lou. Odwróciłem się i uniosłem brwi.
- Tak?
- Też Cię kocham.
Powiedział a ja uśmiechnąłem się i wróciłem na moment do sofy. Przechyliłem się przez oparcie by lekko ucałować jego wargi, po czym wyszedłem  z domu. Wsiadłem na motor i przekręciłem kluczyk. Chwilę siedziałem tak z przymkniętymi oczyma, rozkoszując się cichym warkotem maszyny, po czym wyjechałem z podjazdu ruszając na tor za miastem. Uśmiechnąłem się lekko czując tą prędkość, tęskniłem za tym nawet podświadomie. Zatrzymałem swój motor z boku i podszedłem do ekipy która miała wydać mi crossa. Nigdy nie wracałem nim do domu bo musiał przejść serię testów czy nic się nie stało. Jednak widok Malika beztrosko śmiejącego się z Niallem nieopodal sprawił, że całkowicie straciłem nad sobą panowanie. Czułem, jak krew buzuje mi w żyłach, jak jeszcze nigdy. Zacisnąłem dłoń w pięść i podszedłem bliżej.
- Ty chuju!
Krzyknąłem. Zamachnąłem się i z całej siły przywaliłem mu w nos. Zayn jęknął zaskoczony i złapał się za krwawiącą twarz, a Ni szarpnął mną do tyłu. Wyrwałem się i z rządzą mordu w oczach wpatrywałem się w oszołomionego mulata. Nie czekając po raz drugi przywaliłem mu w szczękę, teraz już chciał mi oddać. Niall i Markus złapał go jednak w porę, a mnie przytrzymali Stanley z Dolanem.
- Pojebało was? Oboje oszaleliście?!
- To ten skurwysyn oszalał! Co?! Ze mną już nie jest tak łatwo, co nie?!
Krzyknąłem, próbując się wyrwać, ale dwóch mężczyzn było silniejszych. Nie zaniechałem jednak prób i wciąż szamotałem się, aby przywalić chłopakowi po raz kolejny.
- O co ci chodzi, Styles?!
Do rozmowy wtrącił się Niall, na którego teraz przeniosłem rozwścieczone, zielone tęczówki.
- O to, że twój popierdolony chłopak wczoraj pobił Louis’ego!
Wydarłem się i znów zacząłem mordować chłopaka wzrokiem. Niall spojrzał na Malika nie rozumiejąc.
- To prawda?
Zapytał cicho, a Zayn tylko zacisnął szczękę. Blondyn puścił mulata, który skorzystał z okazji i wyrwał się, podchodząc bliżej.
- Robiłem to dla twojego dobra.
Warknął a ja zaśmiałem się ironicznie.
- Pieprz się Malik. I nie tykaj więcej mojego chłopaka, bo ci jaja wyrwę z największą okrutnością.
Powiedziałem, ale chłopak dalej stał i wpatrywał się we mnie.
- Jesteś tylko chujem. Spierdalaj.
Splunąłem mu w twarz na co rozwścieczony rzucił się na mnie. Wyrwałem się Stanley’owi i Dolanowi, również angażując się w bójkę, a chłopcy znów próbowali nas rozdzielić. Tym razem mnie trzymał Niall. Wyrwałem się i otarłem z wargi krew.
- Mnie możesz bić. Ale nie waż się tykać Lou. Przez ciebie tylko cierpiał.
Warknąłem i splunąłem krwią. Nieco kręciło mi się w głowie, ale nie przejmowałem się tym. Zayn po chwili podszedł do blondyna i próbował złapać go za rękę, ale ten wyrwał mu się, patrząc obrzydzony na swojego chłopaka. W sumie nie dziwiłem mu się. Sam miałem odruch wymiotny, kiedy widziałem tego skurwysyna. Dlaczego na tym świecie muszą chodzić tak popaprani ludzie?
- Jak mogłeś to zrobić, Zayn? Dobrze wiesz, że on niczego nie jest winny!
Krzyknął blondyn, a ja zacząłem przyglądać im się szczerze zainteresowany dalszym rozwojem akcji. Nie powiem, chętnie bym się przyłączył i obił mocniej jego pysk, ale zawroty głowy mi na to nie pozwalały. Trafił kurde tam gdzie nie powinien.
- Przez niego Harry opuścił dwa treningi! DWA!
Zbulwersował się Malik, a Horan tylko odsunął się z niedowierzaniem. Moje oczy natomiast zrobiły się wielkości spodków od filiżanki. Czy tego człowieka do reszty popierdoliło?
- Opuściłem te dwa pieprzone treningi bo wyjebali mnie z domu, a ty zamiast mi pomóc pieprzyłeś się z Niallem! Ale nie martw się, więcej mnie nie zobaczysz, rzucam to!
Krzyknąłem, opierając się o drzewo i regulując oddech, gdyż Malik kopnął mnie w klatkę piersiową. Nie żartowałem, naprawdę miałem zamiar skończyć z motorami i ściganiem się. Nie czułem już tej radości na torze, raczej robiłem to, by Zayn nie był sam. Jak widać, wyszły z tego same problemy. Teraz miałem już w dupie zdanie Malika czy kogokolwiek. Szczerze mnie to nie interesowało, chciałem móc spędzić z Louis’im każdą wolną chwilę, mieć pewność, że jest bezpieczny i co pięć minut powtarzać mu, jak bardzo go kocham i jak bardzo mi na nim zależy.
Oczy Nialla zaszły łzami.
- Nie widzieliśmy się od popołudnia w pizzerii….
Wyszeptał Ni, a ja zamarłem, wbijając w nich wzrok. Przez telefon wyraźnie słyszałem jęki, więc Zayn na pewno się z kimś pieprzył. Czy okazał się aż takim hipokrytą i zdradził Horana?
- Niall, ja… Wytłumaczę Ci to… Ja…
- Zdradziłeś mnie! Jak mogłeś to zrobić?! Kochałem Cię do cholery!
Blondyn podszedł bliżej, a po jego policzkach ciekły łzy. Uważnie im się przyglądałem, aż Niall zrobił coś, czego w życiu nie spodziewałbym się po tym spokojnym, irlandzkim chłopcu. Zamachnął się i z całej swojej siły przywalił Zaynowi w twarz.
- Niall…
Szepnął Malik, zataczając się, jednak łapiąc szybko równowagę.
- Nie chcę Cię znać. Słyszysz, Malik? Nie chcę Cię już nigdy więcej oglądać. Nie jesteś tym opiekuńczym chłopakiem, który miał moje serce. Jesteś tylko zimnym skurwysynem, myślącym tylko o sobie. Nie chciałem dać ci dupy, to znalazłeś sobie kogoś na pocieszenie, tak? Wypierdalaj z mojego zycia, a jeśli jeszcze kiedykolwiek zbliżysz się do Louis’ego, wybiję ci wszystkie zęby i połamię ręce, a potem nie powstrzymam Harry’ego przed wyrwaniem ci jaj. Rozumiesz?
Zapytał cicho, jednak w jego oczach pomimo łez dostrzegłem także wściekłość. Boże, co za popierdolony dzień! Kiedy Niall odwrócił się, podszedłem do blondyna a w tym momencie Zayn złapał go za nadgarstek. Horan szybko go wyrwał, a ja stanąłem pomiędzy nimi.
- Tknij jeszcze raz Nialla lub Lou, to przysięgam, skończysz kurwa w trumnie!
Wysyczałem, mordując go wręcz spojrzeniem. Objąłem ramieniem Nialla i podprowadziłem do mojego motoru.
- Chodź, Ni. Pojedziemy do Louis’ego, na pewno chcecie porozmawiać, prawda?
Zapytałem, a kiedy ten lekko pokiwał głową, pomogłem mu wsiąść na pojazd i sam zająłem miejsce przed nim. Odpaliłem silnik i ruszyliśmy w stronę domu, który należał do Tomlinsonów i w którym ja tymczasem mieszkałem. Niall trząsł się, wyraźnie czułem jak jego ramiona drżą, kiedy oplątywał nim mój pas podczas drogi. Było mi go szkoda, nie zasługiwał na takie traktowanie. Lou dużo mi o nim opowiadał, to był złoty chłopak. Zaparkowałem pod domem i pomogłem mu zsiąść, po czym weszliśmy do domu.
- To ja!
Powiedziałem, a po chwili w korytarzu pojawił się Lou oraz u jego nogi Emma.
- Już?
Zdziwił się, a ja z lekkim uśmiechem podszedłem do niego i pocałowałem go czule w usta.
- Nie cieszysz się?
- Zapytałem nieco zmartwiony, ale chłopak szybko oplótł mnie w pasie i przytulił do siebie, jakby chciał zapewnić, że bardzo się cieszy. Warknięcie psa obok nieco zaniepokoiło jednak mojego ukochanego.
- Ktoś tu jest?
Zapytał cicho Lou i w tym momencie Niall pociągnął nosem.
- Tak… Cześć, Louie…
Wyszeptał cicho a Tomlinson od razu podszedł do miejsca, skąd wydobywał się jego głos. Niall dotknął jego ramienia, więc chłopak odwrócił się w jego stronę i rozłożył ramiona, mocno przytulając blondyna do siebie.
- Niall ? Co się stało słońce?
Zapytał cicho, gładząc go po plecach. Horan zacisnął pięści na koszulce chłopaka i pociągnął ponownie nosem.
- Ja.. Zerwałem z Zaynem.
Powiedział w końcu płaczliwie. Lou najpierw zamarł, w myślach analizując jeszcze raz to co powiedział mu jego przyjaciel, po czym pociągnął lekko do swojego pokoju.
- Harry… Daj nam chwilę okej?
Powiedział jeszcze, kiedy złapałem go za rękę.
- Dobrze. Zrobię obiad, okej? Masz ochotę na pierożki z jagodami?
Zapytałem cicho i pocałowałem go w czoło. Zgodził się i szybko zniknął u siebie, a ja zabrałem się do robienia jedzenia. Zawiązałem uroczy, różowy fartuszek wokół bioder i wyjąłem potrzebne rzeczy, kiedy zadzwonił mój telefon. Zmarszczyłem nos i odnalazłem małe urządzenie. Spojrzałem na kontakt starego znajomego po czym przesunąłem palcem po dotykowym ekranie, przyjmując połączenie.
- Tak ?
Odłożyłem na blat wałek do ciasta i oparłem się o niego biodrem. Palcem zacząłem rysować jakieś wzorki w rozsypanej mące, kiedy po drugiej stronie Tony zaczął się krzątać.
- Harry? Cześć, tu Tony Veild, pamiętasz?
Uśmiechnąłem się lekko. Jak mogłem nie pamiętać? Zielone oczy, blond włosy i uśmiech rodem z reklamy pasty do zębów. I do tego kaloryfer na brzuchu, ciasteczko jakich mało! Wyrzuciłem jednak te mysli z głowy, mam przecież Louis’ego.
- Jasne, że pamiętam. Co się stało, że dzwonisz?
Zapytałem cicho i starłem z opuszka palców biały proszek, zawieszając wzrok na ogrodzie, który widziałem przez okno.
- Rozmawiałem właśnie z Aaronem. Ponoć rzuciłeś MotoCross?
W jego głosie słyszałem niedowierzanie. Zaśmiałem się lekko i skinąłem odruchowo głową.
- Tak. Mam teraz na głowie ważniejsze sprawy. Ale co w związku z tym?
- Pamiętam, że miałeś na ostatnich zawodach tą najnowszą Hondę… Nie chciałbyś mi jej sprzedać? Dobrze zapłacę.
Zagryzłem lekko wargę. W sumie nie chciałem pozbywać się motoru, jednakże zdobyłbym wtedy pieniądze i mógł rozejrzeć za swoim mieszkaniem. Nie siedziałbym już na głowie Louis’emu.
- Ja… Przemyślę to, ok? Ile chcesz w ogóle za nią dać?
Spytałem, wciąż niepewny swojej decyzji. Musiałem jeszcze przedyskutować to z Boo.
- 35 tysięcy.
Aż zachłysnąłem się powietrzem. Wiedziałem jednak, że nie mogę podjąć tej decyzji bez rozmowy z moim chłopakiem. To byłoby nie fair w stosunku do niego.
- Okej. Przemyślę to i dam Ci znać jak najszybciej.
- Spoko. To na razie !
Pożegnał się. Mruknąłem coś niezrozumiale i rozłączyłem się, w końcu porządnie zabierając za gotowanie obiadu. W końcu  mając na tacy trzy talerze z parującymi pierożkami polanymi śmietaną i posypanych cukrem zapukałem do sypialni Lou. Uśmiechnąłem się lekko, widząc przyjaciół cicho rozmawiających.
- Hej, przyniosłem wam obiad i już nie przeszkadzam.
Powiedziałem cicho, każdemu wręczając jeden z talerzy.
- Nie… Zostań.
Poprosił Lou, łapiąc mnie za dłoń. Zagryzłem delikatnie wargę i spojrzałem na ukochanego  a następnie na Nialla, pytająco na niego zerkając. Skinął głową i lekko, jakby smutno się do mnie uśmiechnął.
- okej.
Powiedziałem w końcu i  uśmiechnąłem się niepewnie, siadając obok Lou, po czym wolnym ramieniem objąłem go w pasie.

|TWIF|

Z drzemki wyrwał mnie szum za kanapą. Niepewnie uniosłem się na łokciu, uchylając powieki. Spojrzałem w stronę źródła dźwięku i odezwałem się cichutko.
- Harreh?
Po chwili poczułem, jak mężczyzna obejmuje swoimi dużymi dłońmi moją i odruchowo się uśmiechnąłem, przysuwając bliżej ciepłego ciała.
- Śpij jeszcze, kochanie. Ja idę na trening.
Oznajmił mi cicho, lekko gładząc moją dłoń kciukiem. Wysunąłem ramię do przodu a gdy oplótł mnie swoimi w pasie, wczepiłem się w niego jak mała małpeczka. Uśmiechnąłem się, kiedy pocałował mnie w skroń i znów usłyszałem jego cholernie seksowny głos, tuż przy uchu.
- Uważaj na siebie, dobrze? Kocham Cię.
Skinąłem głową na zgodę i położyłem ponownie na poduszkach, nasłuchując tego, gdzie akurat się znajduje mężczyzna. Kiedy był przy drzwiach znów się odezwałem, lekko zaciskając w palcach materiał koca, którym okrył mnie wcześniej loczek.
- Harry?
Uśmiechnąłem się lekko, wychylając głowę zza oparcia kanapy, aby mógł mnie ujrzeć. Kiedy szmer buta oznajmił mi, że chłopak się odwrócił, posłałem mu jeden z najpiękniejszych – moim zdaniem – uśmiechów na jaki było mnie stać.
- Tak?
- Też Cię kocham.
W odpowiedzi chłopak szybko wrócił do mnie i pochylił się, składając na moich wargach pocałunek. Uśmiechnąłem się wesoło, gładząc go po policzku, zanim zniknął z domu, ruszając na tor wyścigowy.  Westchnąłem cicho i przymknąłem oczy, dłonią bezwiednie przeczesując sierść futrzaka przy łóżku.
- Lou?
Po chwili usłyszałem głos mamy. Przekręciłem głowę w tamtą stronę, uśmiechając się delikatnie.
- Tak, mamuś?
 Spytałem, kiedy przeczesała mi włosy palcami. Zrobiłem jej miejsce, kładąc głowę na kolanach i przymknąłem powieki, omal nie zasypiając pod wpływem kojącego przeczesywania włosów.
- Jesteś szczęśliwy, Louis?
Jej pytanie nieco mnie zaskoczyło. Przekręciłem głowę  i zmarszczyłem brwi.
- Słucham?
- Pytam, czy jesteś szczęśliwy, kochanie.
Powtórzyła, a ja lekko się uśmiechnąłem. Potargałem włosy i skinąłem głową.
- Tak, mamo. Jestem szczęśliwy.
Przytaknąłem, wciąż nie wiedząc do czego ta rozmowa prowadzi.
- A czy… jeśli byłaby taka możliwość i Harry by tego chciał… Chcielibyście zamieszkać sami? Razem?
Usiadłem na sofie, marszcząc nieco nos i uważnie analizując jej słowa. Zamieszkać razem, sami.
- To znaczy?
- No wiesz, Louie. Swoje mieszkanie, odpowiedzialność…
Zaczęła wymieniać, a ja lekko się uśmiechnąłem. Potarłem dłonią policzek i przymknąłem powieki.
- Cóż… Jeśli o mnie chodzi to… Bardzo bym chciał. Ale jest jeszcze kwestia tego, ile takie coś kosztuje, mieszkanie oraz zgoda Harry’ego, prawda?
Zapytałem rozsądnie, bawiąc się swoimi dłoni. Pocałowała mnie jednak jedynie w czoło i zaśmiała lekko.
- Co do mieszkania to rozmawiałam z ciocią Evą. Ona musi się wyprowadzić na jakiś czas do Kanady, do wujka Richarda, a nie chce oddawać mieszkania nieznajomym. Pomyślałam, że może wy moglibyście tam zaznać nieco dorosłego życia we dwójkę, co ty na to?
Uśmiechnąłem się lekko. Pamiętałem nieco mieszkanie cioci. Było spore, na czwartym piętrze i było remontowane kilka miesięcy temu. Czasem do niej zachodziłem na herbatę, lubiłem spędzać z nią czas i słuchać historii z jej młodości, była rozrywkową kobietą.
- Cóż… Jeśli Harry nie będzie miał nic przeciwko, to oczywiście, że tak.
Uśmiechnąłem się i potarłem zmęczone nieco oczy dłońmi. Westchnąłem cicho i oparłem skroń na ramieniu rodzicielki, przymykając powieki.
- Porozmawiasz z nim o tym?
Zapytała a ja pokiwałem energicznie głową, uśmiechając się.
- Jasne, jak tylko wróci z treningu to mu o tym napomknę.
Powiedziałem wesoło i podniosłem się z kanapy, w celu skorzystania z ubikacji. Załatwiłem swoje potrzeby, umyłem dokładnie ręce i przeszedłem do kuchni, po drodze potykając się o zabawki bliźniaczek. Przekląłem pod nosem i rozmasowałem łokieć, którym uderzyłem w szafkę.
- Nic Ci nie jest, Lou?
Zapytała zaniepokojona rodzicielka, ale pokręciłem przecząco głową.
- Jestem cały, spokojnie. Pójdę do siebie.
Powiedziałem, zgarniając buteleczkę soku wiśniowego ze stołu i zniknąłem u siebie wraz z psem. Usiadłem na łóżku i włączyłem cicho muzykę, popijając słodki płyn. Myślałem nad propozycją mamy i tym, czy Harry się zgodzi, czy nam się uda. Znowu naszły mnie wątpliwości co do tego, czy jestem odpowiednim chłopakiem dla Styles’a. Kochałem go, oczywiście! Ale nie byłem pewny, czy ja jestem dla niego wystarczająco… dobry. Czy będę w stanie dać mu to wszystko, na co zasługiwał. Upiłem kolejny łyk soku, kiedy usłyszałem krzyk mamy.
- Idę po dziewczynki do przedszkola! Uważaj na siebie!
Uśmiechnąłem się pod nosem i przeczesałem palcami włosy.
- Okej!
Odkrzyknąłem po prostu i oparłem plecami o ścianę. Przymknąłem na powrót powieki, nucąc lecącą akurat piosenkę Demi Lovato, kiedy po chwili znów trzasnęły drzwi. Tym razem jednak usłyszałem krzyk Harry’ego. Zaskoczony wyszedłem z pokoju, czując obok siebie Emmę.
- Już?
Zdziwiłem się, a chwilkę później poczułem jego dłonie na moich biodrach i usta na swoich. Mimowolnie się uśmiechnąłem, kładąc dłoń na jego.
- Nie cieszysz się?
Zapytał cicho a ja, aby zapewnić go, że bardzo się cieszę, szybko objąłem go w pasie i wtuliłem w jego umięśnioną klatkę piersiową. Chciałem powiedzieć, że musimy porozmawiać, ale warknięcie Emmy mnie zaniepokoiło.
- Ktoś tu jest?
Zapytałem cicho, a w odpowiedzi ktoś pociągnął nosem. Zmarszczyłem brwi, odwracając się do źródła dźwięku, nie wiedząc co się dzieje.
- Tak… Cześć, Louie…
Rozpoznając głos Nialla szybko podszedłem w tamtym kierunku, wyswobadzając się z uścisku ukochanego mężczyzny. Ni położył mi dłoń na ramieniu, sygnalizując w ten sposób to, w którą stronę mam się odwrócić. Kiedy już stałem na wprost niego, rozłożyłem ramiona i zamknąłem go w uścisku, czując jak trzęsie się od płaczu.
- Niall ? Co się stało słońce?
Zapytałem cicho, gładząc go uspokajająco po plecach. Horan zacisnął pięści na mojej koszulce i znów pociągnął nosem, co mnie naprawdę bardzo niepokoiło.
- Ja.. Zerwałem z Zaynem.
Powiedział w końcu płaczliwie. Nie wiedziałem w pierwszej chwili co mam robić, czułem się źle, podświadomie wiedząc, że w jakiś sposób się do tego przyczyniłem. Czułem w gardle gulę, którą jednak przełknąłem. Pociągnąłem go lekko do swojego pokoju, ale wtedy zatrzymał mnie Harreh, łapiąc za rękę. Odwróciłem się w jego kierunku i uśmiechnąłem ciepło.
- Harry… Daj nam chwilę okej?
Poprosiłem, całując delikatnie jego policzek, aby przypadkiem się na mnie nie gniewał czy coś. Nie chciałem, żeby był na mnie zły, wolałem żeby był szczęśliwy.
- Dobrze. Zrobię obiad, okej? Masz ochotę na pierożki z jagodami?
Spytał a ja skinąłem lekko głową i ruszyłem do sypialni. Później porozmawiamy o mieszkaniu, teraz musiałem zająć się Niallerem. Usiedliśmy na łóżku i przytuliłem go do siebie mocno, kołysząc lekko na boki.
- Powiedz mi co się stało.
Poprosiłem cicho, odgarniając mu grzywkę z czoła i całując uspokajająco w głowę.
- Bo… Bo… Bo najpierw Harry pobił się z Zaynem… Harry był zły, że Zayn Cię uderzył, ja też byłem zły… Nie miał prawa tego robić… i potem…. Potem Harry powiedział, że nie było go na zajęciach bo miał problemy w domu i że to rzuca, a Zayn zamiast mu pomóc to się ze mną pieprzył… Ale to nie byłem ja… I wtedy Zayn przyznał… Że mnie zdradził i… Louis czuję się jak szmata…
Powiedział, zaciskając palce na mojej koszulce a ja ponownie ucałowałem jego skroń i pogładziłem ramię kciukiem.
- Spokojnie, Ni.. Nie jesteś szmatą, to on jest kutasem. Wiem, że Cię zranił i że to boli ale pomyśl… Zasługujesz na kogoś lepszego niż on…
Wyszeptałem cicho, próbując zapanować nad jego emocjami, żeby nie czuł się winny. Bo nie był niczemu winny, ale zawsze brał całą winę na siebie. Westchnąłem i pozwoliłem mu wtulić się we mnie.
- Kocham go… Ja go nadal kocham… Ale nie umiem mu wybaczyć…
Powiedział w końcu a ja westchnąłem głośno i znów potarłem jego plecki dłońmi, czekając aż się uspokoi na tyle, by móc mnie usłyszeć.
- Wiem słoneczko.. Teraz boli... Ale niedługo minie, wiesz ? Zakochasz się w kimś innym i wszystko się ułoży, jestem tego pewien.
Zapewniłem go, uśmiechając się delikatnie. Po chwili do pokoju wszedł Harreh z obiadem. Kiedy chciał już wychodzić złapałem go za dłoń i pokręciłem głową
- Proszę, zostań…
Szepnąłem, a gdy się zgodził i usiadł obok, obejmując mnie, delikatnie oparłem policzek na jego ramieniu. Powoli zabraliśmy się za jedzenie, jednak nikt nic nie mówił Po chwili jednak się odezwałem.
- To prawda, Harreh?
- Ale co?
Nie wiedział o co chodzi. Westchnąłem i zamknąłem oczy, które od słońca zaczęły mnie już piec. Harry podniósł się i wziął kropelki, po czym wkropił mi je delikatnie. Uśmiechnąłem się wdzięcznie i odstawiłem talerz, splatając razem nasze palce.
- Że rzuciłeś motory.
Cisza była niestety potwierdzeniem moich jak i Niallera słów.
- Później o tym porozmawiamy. Jak się czujesz Ni?
Zmienił temat Styles a ja westchnąłem i oparłem się o ścianę, słuchając krótkiej wymiany zdań między moim przyjacielem a moim chłopakiem.
- Pójdę już, nie będę wam przeszkadzał.
Powiedział cicho Niall. Próbowaliśmy go zatrzymać, jednak nie chciał słuchać, upierając się, że musi już iść. Puściłem go więc i wtuliłem mocniej w ukochanego, kiedy tylko trzasnęły drzwi.
- Musimy o czymś porozmawiać.
Zacząłem poważnie, siadając tym razem na krześle w kuchni. Harry zrobił dwie herbaty, a ja objąłem szczupłymi palcami kubek. Okręciłem go powoli dwa razy i wciąż wbijając pusty wzrok gdzieś ponad ramieniem ukochanego zacząłem mówić.
- Rozmawiałem dzisiaj z mamą. Mówiła, że ciocia musi pojechać na jakiś czas do Kanady i ktoś powinien zająć się jej mieszkaniem, po drugiej stronie Londynu. Musielibyśmy tylko opłacić rachunki, jakie byśmy nabili… Zamieszkałbyś tam? Ze mną?
Zapytałem z cichą nadzieją. Po chwili poczułem jak obejmuje swoimi dłońmi moją i bawi się palcami.
- Jesteś pewny, że chcesz ze mną mieszkać, Lou?
Pokiwałem głową. Fakt, nie mieliśmy długiego stażu, nie znaliśmy się nawet długo, ale byłem tak cholernie pewny tego, że go kocham, jak jeszcze niczego na świecie.
- Tak, misiu. Jestem pewny. Ale nie wiem, czy ty chcesz mieszkać ze mną.
Szepnąłem cicho i potargałem swoje włosy palcami, oczekując jego odpowiedzi. Schowałem dolną wargę między zębami i westchnąłem cicho, pewny odmowy, jednak po chwili usłyszałem głos Harry’ego.
- Bardzo bym chciał, kochanie.

3 komentarze:

  1. Ledwo żyję, jestem wykończona ale musze to skomentować. Rozdział cudowny! Niall zerwał z Malikiem, w sumie to nawet się z tego cieszę tylko szkoda Horana.. Ale dobrze zrobił pobił jego najlepszego niepełnosprawnego słabego przyjaciela i do tego go zdradził. No co za kutas! Nadal nie ogarniam jak Zayn mógł to zrobić, pobicie i zdrada. Może coś jeszcze? Kocham takiego słodkiego Larry'ego.. I będą razem mieszkać! Noo tak teraz też mieszkają razem ale teraz będą sami. I Harry będzie mógł chodzić nago i nikogo nie nastraszy. No ewentualnie Emmę ale w to wątpie. Ughh.. dosłownie zasypiam przy pisaniu tego.. Nie myśl że to dlatego że byłi nudno! Broń boże nie! Opowiadanie całe jak i ten rozdział jest bardzo interesujące. Po prostu jestem zmęczona dniem. Nie wyobrażasz sobie jak bardzo tęskniłam za twoimi rozdziałami. I wreszcie jest! Rozdział przyszedł i wywołał ogroooomną falę szczęścia! Nie mogę doczekać się następnego wpisu! <3 ;DD

    OdpowiedzUsuń
  2. Wróciłaś! <3 Ile ja się naczekałam... Tak wgl to rozdział przeczytałam praktycznie od razu, ale jebie mi się przeglądarka i nie mogłam skomentować. Mam nadzieję, że teraz się uda! Jeszcze raz dziękuję ogromnie za to, że wróciłaś i jak zwykle, napisałaś ZAJEBISTY rozdział. :) Tak sobie czytałam, czytałam, i miałam coraz większe *o*, jakoś łatwo mi sobie wyobrazić takiego Zayna, mimo że wiemy, że taki nie jest. Ale ten typ, badboy'a do niego pasuje idealnie. Tylko biedny Niallerek. ;cc Ja zawsze mogę go pocieszyć czy coś. :D Co do Larry'ego i tego mieszkania, tak myślę, że może to dzieję się za szybko dla nich i wgl. Znaczy nie znają się długo, a tu już takie odważne decyzje. Ja sobie siebie takiej nie wyobrażam, NIGDY. :D Ale to Twój pomysł, ciekawy, i równie ciekawe jest to jak zamierzasz to dalej rozwinąć. Mówiłaś, że chcesz to spieprzyć na końcu, szkoda, ale w końcu nie każde opo musi mieć ten 'happy end' c'nie? :D Ogólnie rozdział na +, dłuuuuuuugi i wgl, kochana jesteś, że dodałaś! Rozpisałam się, dlatego mam nadzieję, że przeglądarka mnie nie zawiedzie i doda komentarz. Buziaki :* <3

    P.S. Jednak nie chce dodać z tego jebanego konta, więc będę anonimkiem. :D Może zgadniesz. ;p :*

    OdpowiedzUsuń
  3. cieszę się że wróciłaś, czekałam na ciebie:*** uwielbiam twoje opowiadania:D

    OdpowiedzUsuń